Dziennik Gazeta Prawana logo

Iga Świątek najtrudniejszy mecz w życiu ma za sobą. Wygrała, jest niewinna

29 listopada 2024, 08:19
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Iga Świątek
Iga Świątek/Shutterstock
Iga Świątek przyznała, że to było najgorsze doświadczenie w jej życiu. Polka miała pozytywny wynik testu antydopingowego. Była liderka rankingu WTA okazała się niewinna, bo udowodniła, że zakazana substancja w jej organizmie znalazła się nieświadomie. 23-latka dostała "symboliczną" karę. Na jej korzyść przemawiał fakt, że zanieczyszczony był lek, a nie suplement.

Świątek do badania przesłała próbki włosów

O złamaniu przepisów antydopingowych przez Świątek Międzynarodowa Agencja Integralności Tenisa (ITIA) poinformowała w czwartek. Tuż po oświadczeniu organizacji komunikat wydała sama tenisistka oraz jej zespół, który szczegółowo tłumaczy przebieg dochodzenia, źródło zakazanej substancji oraz powody, dla których Polka otrzymała stosunkowo mały wymiar kary, czyli miesięczne zawieszenie.

Jak można przeczytać w komunikacie, od samego początku raszynianka i jej zespół w pełni współpracowali z ITIA, by dowieść jej niewinności. Do analizy przesłano nie tylko wszystkie leki i suplementy, które przyjmuje tenisistka, ale także próbki włosów do badania antydopingowego. Analizy wykazały, że niedozwolona substancja - trimetazydyna (TMZ) - dostała się do organizmu Świątek przez zażywany przez nią lek z melatoniną, który pomaga przy jet lagu oraz problemach ze snem i został jej zarekomendowany przez lekarza.

Laboratorium potwierdziło zanieczyszczenie próbek leków pochodzących zarówno z opakowania, z którego korzystała zawodniczka, jak i ze zbadanej w celach porównawczych fabrycznie zamkniętej buteleczki tej samej partii. Zakup leku w zamkniętym fabrycznie opakowaniu, tej samej partii, i poddanie go badaniom laboratoryjnym były sprzyjającą okolicznością w opinii ITIA, ponieważ dowiodły fabrycznego zanieczyszczenia CAŁEJ partii tego leku - napisano w komunikacie.

Poinformowano również, że badania włosów Polki nie wykazały żadnych niedozwolonych substancji.

Świątek straciła pieniądze zarobione w Cincinnati

Ostatecznie na raszyniankę nałożono karę miesięcznej dyskwalifikacji, a także utraty nagrody pieniężnej za turniej WTA 1000 w Cincinnati, który rozegrała tuż po pobraniu od niej badanej próbki.

Kluczowe z perspektywy formalnej oraz wymiaru decyzji ITIA jest zrozumienie, że źródłem zanieczyszczenia vide wykrycia substancji w próbce moczu jest środek uznawany za LEK, a nie suplement, ponieważ leki z natury rzeczy podlegają surowszym wymogom/restrykcjom, co automatycznie wpływa na obniżenie ryzyka przyjęcia niedozwolonej substancji - można przeczytać w komunikacie zespołu polskiej tenisistki.

Sprawę Świątek porównano do przypadku Bartunkovej

Dodano, że cała sytuacja skończyłaby się upomnieniem, gdyby lek z melatoniną był tak samo klasyfikowany np. w USA jak jest w Polsce, czyli jako lek, a nie suplement. Decyzję dotyczącą wiceliderki światowego rankingu porównano także do kary nałożonej na czeską tenisistkę Nikolę Bartunkovą. 

Została ona zawieszona na sześć miesięcy, ponieważ TMZ znalazła się w jej organizmie za pośrednictwem suplementu, w którego przypadku występuje wyższe ryzyko zanieczyszczenia i zawodnik powinien być świadomy ryzyka wynikającego z suplementacji.

ITIA poinformowała w czwartek, że Świątek w sierpniu uzyskała pozytywny wynik testu na niedozwoloną substancję - trimetazydynę, należącą do kategorii modulatorów hormonów i metabolizmu. Próbkę pobrano od 23-letniej tenisistki dokładnie 12 sierpnia, czyli tuż po zakończeniu igrzysk olimpijskich w Paryżu, gdzie wywalczyła brązowy medal. Polka nie grała wówczas w żadnym turnieju.

Dyskwalifikacja Świątek kończy się 4 grudnia

12 września poinformowano raszyniankę o wyniku testu i została ona tymczasowo zawieszona, w związku z czym opuściła trzy turnieje - w Seulu, Pekinie i Wuhanie. Dziesięć dni później Świątek złożyła odwołanie.

Śledztwo ITIA ustaliło, że pozytywny wynik testu u Świątek był spowodowany zanieczyszczeniem leku bez recepty - melatoniny, produkowanego i sprzedawanego w Polsce, a naruszenie nie było celowe. Po miesięcznej dyskwalifikacji, która zakończy się 4 grudnia, raszynianka będzie więc mogła pod koniec roku bez problemów zacząć nowy sezon.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPutin już otwierał szampana. Polska zamknęła Rosji drogę do powrotu na światowe salony »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj