Ligocka liczy na Haakon flipa
Paulina Ligocka uważana jest za jedną z naszych nadziei medalowych. Samej zawodniczce ta rola wyjątkowo nie odpowiada. W czwartek musi jednak zapomnieć o presji i wykręcić w śniegowej rynnie swoje najlepsze tricki - Haakon flipa, Mc Twista i 900. Właśnie na tym polega snowboardowy half pipe.
- Wypadek brązowej medalistki w snowboardzie
- Paulina Ligocka trzecia w Szwajcarii
- Wierzymy w medale biało-czerwonych
- Ruszają igrzyska. Polacy, do boju!
- Ligocka szósta w Kreischbergu
- Ligocka znowu z medalem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Paulina od 13. roku życia uwielbia skakać na desce. Od kilku lat najbardziej lubiła to robić w kanadyjskim Whistler. Kiedy zbliżały się igrzyska w Vancouver, dziewczyna mogła mieć nadzieję, że zawody half pipe zostaną rozegrane właśnie w tym górskim resorcie, który tak przypadł jej do gustu. Niestety olimpijską rynnę wybudowano zupełnie gdzie indziej - na górującym nad Vancouver Cypress Mountain, która przejdzie chyba do historii sportów zimowych jako najbardziej kłopotliwa góra świata. Przez plusowe temperatury i brak opadów śnieg do zbudowania rynny trzeba było transportować helikopterami. Udało się średnio, zawodnicy i trenerzy kręcą nosem na zalegający na dnie pipe'u luźny śnieg, tzw. cukier, na którym łatwiej się przewrócić. Zastrzeżeń była cała masa.
Paulina miała sporo czasu, żeby przyzwyczaić się do myśli o startu na Cypress Mountain, bo tam rok temu odbyła się przedolimpijska próba, zawody Pucharu Świata. Od kilku tygodni snowboardzistka ma jednak na głowie większy problem - jak dobrze wypaść na tych igrzyskach. Cała Polska, która na co dzień zupełnie nie interesuje się snowboardem i nawet dobrze nie wie, co to takiego half pipe, już widzi ją na podium. I tylko ona sama wie, z jaką konkurencją będzie musiała się zmierzyć.
Snowboardziści ze swoimi za luźnych strojach i specyficzną popkulturą są trochę z boku głównego sportowego nurtu. Od igrzysk i Pucharu Świata wolą swoje Winter X Games i cykl zawodów Ticket to Ride. Ale i tak wiadomo, że w Vancouver cała czołówka chce się pokazać. Strach pomyśleć, ile rzeczy może się nie powieść w walce z takimi rywalkami. Słowem: Ligocką dopadła presja. Odkąd przyjechała do Vancouver, starała się, aby było o niej jak najciszej. Unikała aparatów i kamer. Informacja o kręcącej się obok wioski olimpijskiej ekipy telewizyjnej wystarczyła jej do zmiany planów na wyjście z pokoju.
"Nie chciałbym nawet, aby słyszała od kogoś pytania o tę rolę faworytki" - zastrzega Władysław Ligocki, oficjalnie trener snowboardzistki, prywatnie także jej ojciec. "Jedno zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata jest jak jaskółka, która wiosny nie czyni. Jeśli miałbym jakoś opisać szanse Pauliny to tylko tak: jest w gronie jakichś 10 dziewczyn, które mogą marzyć o pudle. I nic więcej".
czytaj dalej













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!