Myślał, że odcierpiał swoją karę za winy, ale grubo się pomylił. Dwain Chambers, brytyjski sprinter, nie ma wstępu na lekkoatletyczny miting w Berlinie. Organizatorzy nie chcą go na nim widzieć, bo dwa lata temu został przyłapany na zażywaniu środków niedozwolonych. I nie pomoże mu nawet przykładnie odbyta dwuletnia dyskwalifikacja.
Chambers zaproszenia nie dostanie, bo skoro dopingował się raz, to może drugi i trzeci - wyszli z założenia organizatorzy mitingu.
"Ludzie zażywający doping uczynili zbyt wiele złego dla sportu" - wytumaczył tę decyzję Rajne Soderberg, prezes grupy Euromeetings, skupiającej 51 mityngów.
Ale nie wszyscy są tak konsekwentni. Chambers wystartuje na przykład w halowych mistrzostwach świata w Walencji (7-9 marca). Brytyjska federacja włączyła go do składu - jak podkreśliła - wbrew własnej woli, by uniknąć procesu, którym zagroził jej zawodnik.
Chambers był poza grą dwa lata. Potem wrócił na bieżnię, by po chwili porzucić ją dla futbolu amerykańskiego. A tam nie podlegał kontroli antydopingowej. To wywołało protesty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|