W F1 jest kilku bardzo młodych kierowców. Jak pan , mając 36 lat, czuje się w tym towarzystwie?
Ten sport nie jest domeną młodych. Wyścigi samochodowe to sztuka koncentracji, przygotowania mentalnego, relacji z ludźmi, doświadczenia. Proszę spojrzeć na to w ten sposób - przywódcy krajów to zazwyczaj ludzie po 40-tce albo jeszcze starsi. Nie dzieje się tak przez przypadek. Ich siłą jest doświadczenie. Prezydentem USA nigdy nie zostanie 20-latek. Dlaczego? Młodzi ludzie patrzą na świat inaczej, inne sprawy uważają za ważne. Muszą dopiero spróbować wielu rzeczy, poznać je na własnej skórze.

Kto z młodych zaskoczył pana najbardziej?
Oczywiście Lewis Hamilton. Ale nie można powiedzieć, że jest tak wysoko tylko dlatego, ze ma dobry samochód. Jeżeli jesteś szybki, udowodnisz to w każdych warunkach.

A co z Robertem Kubicą?
Ogromny talent. Na pewno zasługuje na miejsce w zespole F1. Nie byłem zaskoczony, kiedy w zeszłym sezonie zastąpił Jacquesa Villeneuve'a.

Co Kubica może osiągnąć w F1?
To zależy tylko od niego. Jeżeli wykorzysta swoją szansę, zostanie w F1 na długie lata. A jeżeli spieprzy sprawę, będzie kierowcą taksówki w Warszawie.

Co jest najtrudniejsze w debiutanckim sezonie? Jak pan wspomina swój pierwszy rok w F1?
Bo ja wiem? Na pewno nie ciążyła na mnie żadna presja. Jaką można czuć presję, kiedy jest się nastolatkiem? Żyje się na maksa i tyle. To była zabawa, najlepsza na świecie. Wielu ludzi chciałoby prowadzić samochód F1 i zarabiać duże pieniądze. Ciśnienie pojawia się wtedy wtedy, gdy jest się dorosłym, są obowiązki, rachunki do zapłacenia, dzieci do wychowania.

W tym sezonie trzy razy nie dojechał pan do mety, w Monte Carlo zajął pan 14. miejsce. Rozczarowany?
Bardzo. Ale trzeba zrozumieć, że w fazie budowania silnego zespołu, takie przykre rzeczy będą się zdarzać. Kilka razy trzeba dostać w kość, żeby potem być górą. Mamy w Red Bullu wielu nowych ludzi, którzy przyszli z innych zespołów. Czas, kiedy zespół się dociera, zawsze jest długi i trudny.

Jest pan na tyle cierpliwy, by czekać na sukces?
Wie pan, cierpliwość to bardzo ważna cecha kierowcy F1. I ja jestem cierpliwy, nauczyłem się tego już wiele lat temu. Dietrich Mateschitz, właściciel Red Bulla, chwali Kubicę, stwierdził nawet, że widzi go w swoim zespole. Co pan na to? Nie wydaje mi się, by teraz wymieniono Marka Webbera na Kubicę. W dalekiej przyszłości? Czemu nie. Roberta jest porządnym człowiekiem i dobrze jeździ samochodem. Lubię go, na pewno byśmy się dogadali.