W rywalizacji do czterech zwycięstw obie ekipy prowadzą po 3-0.

Zarówno w Cleveland jak i w Filadelfii było niezwykle emocjonująco. Cavaliers na ostatnią kwartę wychodzili prowadząc różnicą 14 punktów, ale Raptors doprowadzili do remisu dokładnie na osiem sekund przed zakończeniem meczu.

Ich wysiłki na nic się jednak zdały, bo "Kawalerzyści" mają w składzie LeBrona Jamesa. 33-letni skrzydłowy dostał piłkę pod własnym koszem. Przebiegł z nią całe boisko i równo z końcową syreną oddał zwycięski rzut z półdystansu.

"Żyję dla takich momentów" - skomentował krótko bohater wieczoru.

"To bardzo trudne, nie próbujcie tego w domu" - dodał z uśmiechem.

W całym meczu James uzyskał 38 pkt, miał siedem asyst, sześć zbiórek i trzy przechwyty. To był jego piąty w karierze zwycięski rzut w play off równo z końcową syreną.

Wśród pokonanych na wyróżnienie zasługuje Kyle Lowry - 27 pkt.

W Filadelfii natomiast na 24 sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry był remis 87:87, a piłkę mieli gospodarze. J.J. Redick jednak popełnił stratę i Celtics wyszli na prowadzenie, gdy na zegarze pozostawało 1,8 s. W tej sytuacji 76ers zdołał jeszcze uratować Włoch Marco Belinelli, który trafił w trudnej sytuacji i doprowadził do dogrywki.

W niej "Szóstki" osiągnęły pięciopunktową przewagę, ale seria błędów w ostatniej minucie spowodowała, że z wygranej cieszyli się bostończycy. Najlepszy w ich szeregach był Jayson Tatum - 24 pkt. W ekipie 76ers prym wiódł Joel Embiid. Kameruńczyk uzyskał 22 pkt i 19 zbiórek.

Mecze numer cztery w tych parach odbędą się w poniedziałek, również w Cleveland i Filadelfii. Raptors i 76ers są 130. i 131. drużyną w historii NBA, która w serii przegrywa 0-3. Żadnej nie udało się jeszcze w takiej sytuacji odwrócić losów rywalizacji.