Wspominał pan, że nie sądził, iż praca z dziećmi przy okazji campów będzie tak ciężka, jak to się później okazało. Jak więc zapatruje się pan na ciężki okres przygotowawczy u trenera Katzurina?

Marcin Gortat: Myślę, że treningi reprezentacji Polski nie będą bardziej wyczerpujące niż te w Orlando. Tak czy owak na pewno w czasie meczów towarzyskich przed EuroBasketem będę dobrze przygotowany i w najwyższej formie. Jeżeli zaś chodzi o doświadczenia zebrane przy okazji pracy z dzieciakami, to niewątpliwie czegoś mnie one nauczyły i niewykluczone, że wykorzystam tę wiedzę w następnych latach. Tym razem zamierzam jednak robić przerwy między poszczególnymi campami, bo siedem imprez z rzędu to niesamowity i wyczerpujący wysiłek. Wierzę, że za parę lat organizacyjnie dojdziemy do perfekcji i będą one robione w jak najlepszym stylu.

Skoro już mowa o pretendowaniu do bycia najlepszym, pod koszem w kadrze jest wielka konkurencja. Wpłynie to na pana motywująco czy uważa pan, że ma bardziej uprzywilejowaną pozycję niż inni?

Zapewne sporo osób będzie myślało, że jako koszykarza z NBA czeka mnie łatwiejsza droga do pierwszej piątki albo nawet że z góry zostanie mi ona przyznana, ale mam inne zdanie w tej kwestii. Osobiście sądzę, że trzeba o to wszystko walczyć i próbować pokazać się z jak najlepszej strony w sparingach. Swoją drogą mam nadzieję, że zagram w pierwszej piątce i będę mógł walczyć nie tylko o miano najlepszego środkowego mojej drużyny, ale też całego EuroBasketu.

Inna sprawa, ze przy potencjale strzeleckim koszykarzy takich jak Lampe, Ignerski czy Logan nikt nie będzie od pana oczekiwał, że zostanie pan najlepszym strzelcem. A może nas pan zaskoczy? Jakie są pańskie oczekiwania w tym względzie i czy rozmawiał pan o tym z trenerem Katzurinem?

Nie rozmawiałem z nim jeszcze na ten temat, ale myślę, że nasze role będą w dużej mierze zależały od umiejętności poszczególnych graczy. Sam chcę być liderem w obronie, celować w zbiórkach czy blokach. Dominować właśnie w tych elementach gry. Nie ukrywam, że walka pod koszami to moje główne atuty i mam nadzieję, że pomogą nam one w odnoszeniu zwycięstw.

Niektórzy zarzucają Loganowi zbyt duży egoizm w grze. Czy to może być problem?

Jeżeli jego egoizm spowoduje, że będzie rzucał po 50 punktów na mecz, to nie stanowi to najmniejszego problemu, ale jeśli nie będzie dogrywał piłek do partnerów stojących na czystych pozycjach, to trener powinien mu zwrócić na to uwagę i wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski. Sprowadzano go do reprezentacji po to, by nam pomógł, a nie zniszczył naszą grę.

Nie zmienia to faktu, że w reprezentacji Polski Logan jest debiutantem. Czy w tej sytuacji czasu na zgranie z resztą zespołu jest sporo czy mało?

Myślę, że okres przygotowawczy w pełni wystarczy, by złapać formę. Nie zapominajmy, że wielu z nas gra ze sobą od kilku lat i w pewnym sensie jesteśmy zgrani. W tej chwili najważniejsze to wrócić do formy z sezonu i szlifować zagrywki, by forma na mistrzostwa Europy była idealna.

Nie boicie się presji ze strony polskich fanów i tego, że będą oczekiwać od was medalu? Jaki jest w ogóle cel Marcina Gortata na te mistrzostwa?

Mój cel jest jasny - zdobyć medal. Nie ukrywam, że wezmę udział w EuroBaskecie z myślą, że chcę wygrywać mecze. Nie biorę w tym wszystkim udziału, żeby ponosić same porażki. Gdyby miało tak być, to w ogóle nie przyjąłbym powołania. Presja kibiców jest natomiast jak najbardziej wskazana, bo będą nas dopingować i zapłacą za bilety, które nie są przecież tanie. Szczególnie że obejrzy nas sporo osób. Jeżeli chodzi o presję, to była, jest i będzie, co powinno pomóc wielu zawodnikom.

Jak widać, nie boi się pan wyzwań. Ale nie obawia się pan wypalenia? Czy nie lepiej w kolejnych latach trochę wyluzować, żeby nie wypalić się jak koszykarze, którzy nie chcą już grać w swojej kadrze?

Nie ukrywam, że też się tego boję, ale mam w swoim sztabie odpowiednich ludzi. Pomagają mi oni i starają się mnie przygotować do wszystkich imprez. Sądzę, że posiadam dużo energii i pozwoli mi ona grać na najwyższym poziomie. Nie zmienia to faktu, że w kolejnych latach tak ułożę sobie mój harmonogram zajęć, aby mieć trochę czasu dla siebie.

Skoro mowa o przyszłości, to jaki cel wyznaczy pan sobie po finale NBA i udziale w EuroBaskecie? Zapewne marzą się panu mundial i igrzyska olimpijskie, ale czy to realne?

Uważam, że tak, i moim zdaniem każdy z nas powinien w to wierzyć. Igrzyska są jak najbardziej w naszym zasięgu, choć obecnie moje najważniejsze cele to NBA i, rzecz jasna, mistrzostwa Europy. Miejmy nadzieję, że wszystko to uda się pogodzić. A gdyby udało się jeszcze zdobyć medal w którejś z tych lig albo na jednym z turniejów, to byłoby naprawdę coś niesamowitego.

Patrząc na transfery Bostonu czy Cleveland, walka o mistrzostwo najlepszej ligi świata nie będzie łatwa.

Obie te ekipy niewątpliwie się wzmocniły, ale my też jesteśmy silną drużyną. Nie zmienia to faktu, że w naszej konferencji należy się obawiać również kilku innych zespołów. Pod sam koniec najbardziej będzie się liczyło to, kto zbuduje więcej odpowiednich nawyków. To powinno pomóc zdobyć mistrzowskie pierścienie.