Jagiellonia: Marian Kelemen – Łukasz Burliga, Ivan Runje, Nemanja Mitrovic, Guilherme Sitya - Przemysław Frankowski, Taras Romanczuk, Mateusz Machaj (71. Martin Pospisil), Bartosz Kwiecień (75. Rafał Grzyb), Arvydas Novikovas (83. Patryk Klimala) - Cillian Sheridan.

Rio Ave: Giorgi Makaridze - Toni Borevkovic, Nelson Monte, Jonathan Buatu-Mananga – Gabrielzinho, Leandrinho, Tarantini (76. Joao Schimdt), Matheus Reis - Gelson Dala, Diego Lopes (18. Bruno Moreira), Wanderson Galeno (81. Damien Furtado).

Sędziował: Ricardo De Burgos (Hiszpania). Widzów: 13 725.

Nieoczekiwanym sprzymierzeńcem Jagiellonii okazała się pogoda. Tuż przed meczem nad stadionem rozpętała się ulewa i zamieniła boisko w grzęzawisko. W takich warunkach przewaga w wyszkoleniu technicznym piłkarzy gości przestała mieć znaczenie. Trudno było konstruować akcje. O tym jak na pełnej kałuż murawie potoczy się piłka decydował przypadek. Szczęście do białostoczan uśmiechnęło się już w dziewiątej minucie.

Przemysław Frankowski prostopadle podawał do Mateusza Machaja i w normalnej sytuacji zagranie pewnie przeciąłby obrońca Rio Ave. Piłka nagle jednak się zatrzymała, obrońca się przewrócił, a Machaj znalazł się w sytuacji sam na sam z Giorgim Makaridze. Pozyskany przed sezonem z Chrobrego Głogów pomocnik bez trudu wykorzystał taką okazję.

Portugalski zespół ruszył do zdecydowanych ataków. Miał przewagę, ale w decydujących momentach brakowało mu skuteczności. W bramce Jagiellonii świetnie spisywał się Marian Kelemen, a w 38. minucie uratował go słupek.

Gospodarze w zasadzie przeprowadzili jeszcze tylko jedną groźną akcję. Po nieco ponad godzinie gry lewą stroną przedarł się Arvydas Novikovas, zagrał na piąty metr, jednak w znajdującą się na dość niewygodnej wysokości piłkę nieczysto uderzył Bartosz Kwiecień. Jagiellonia chwilami broniła się wręcz rozpaczliwie, ale korzystny wynik udało jej się utrzymać. Jeśli za tydzień nie roztrwoni przewagi, to w trzeciej rundzie eliminacji spotka się z belgijskim KAA Gent.

Bramki: 1:0 Elis Bakaj (53), 1:1 Joao Amaral (89).

Żółte kartki: Szachtior - Aleksandr Seljawa; Lech - Pedro Tiba.

  Sędziował: Svein Oddvar Moen (Norwegia). Widzów: ok. 3,5 tys.