Dziennik Gazeta Prawana logo

Dawid Szwarga: Jeśli chcemy wygrać, to musimy zagrać na maksa

29 listopada 2023, 21:07
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Trener Rakowa Częstochowa Dawid Szwarga
Trener Rakowa Częstochowa Dawid Szwarga/Newspix
W czwartek piłkarzy Rakowa czeka rewanżowe spotkanie ze Sturmem Graz w grupie D Ligi Europy. "Musimy zagrać na maksa" - powiedział trener częstochowian Dawid Szwarga.

Jako gospodarze, mistrzowie Polski przegrali 5 października w Sosnowcu z wicemistrzami Austrii 0:1, a w dwóch następnych meczach – ze Sportingiem Lizbona – zdobyli tylko punkt. W efekcie w czwartkowym rewanżu w stolicy Karyntii potrzebują zwycięstwa, żeby zachować szansę na wyjście z grupy i walkę w barażach o fazę pucharową Ligi Konferencji.

Porażkę w pierwszym meczu ze Sturmem przyjęto w Częstochowie z dużym rozczarowaniem, gdyż od początku zakładano, że mecze właśnie z tym przeciwnikiem mogą być kluczowe w walce o wyjście z grupy. Tymczasem gol strzelony na MittalArcelor Park przez 20-letnigo Duńczyka Williama Boevinga sprawił, że sytuacja „Medalików” bardzo się skomplikowała.

Remis 1:1 ze Sportingiem Lizbona mógł stanowić pewien bonus w rywalizacji z zespołem trenera Christiana Ilzera, ale Sturm w tym samym czasie zremisował z Atalantą Bergamo i zachował nad Rakowem trzypunktową przewagę.

Po czterech seriach spotkań sytuacja w grupie D jest dość klarowna: prowadzi Atalanta, która ma 10 punktów i w czwartek gra ze Sportingiem, który ma 7 pkt i zajmuje drugie miejsce, a za nimi plasuje się Sturm – 4 pkt oraz Raków – 1.

Teoretycznie Raków mógłby jeszcze zrównać się ze Sportingiem, ale wtedy 7 punktów miałby także Sturm, co byłoby niekorzystne dla częstochowian, którzy mają najgorszy bilans bramkowy z całej czwórki (2-6). A zatem wariant optymistyczny w przypadku Rakowa to przede wszystkim zwycięstwo w Grazu (najlepiej różnicą co najmniej dwóch goli), a potem szukanie punktów w starciu z Atalantą, przy jednoczesnym założeniu, że Sturm poniesie porażkę w Lizbonie. Bez zwycięstwa w rewanżu w Grazu częstochowianie są skazani na czwarte miejsce w grupie, oznaczające koniec ich europejskiej przygody w tym sezonie bez względu na wynik grudniowego pojedynku z Atalantą.

Od czasu przegranego pierwszego meczu ze Sturmem, „Czerwono-Niebiescy” rozegrali dziewięć spotkań - sześć w ekstraklasie, dwa w Lidze Europy i jedno w Pucharze Polski. Odnieśli w nich trzy zwycięstwa (2:1 nad Legią Warszawa i 5:0 nad Zagłębiem Lubin oraz 2:0 w PP po dogrywce z ŁKS Łódź), czterokrotnie zremisowali (po 1:1 ze Sportingiem, Widzewem Łódź, Pogonią Szczecin i w ostatnią sobotę z Cracovią) oraz dwukrotnie przegrali (po 1:2 ze Sportingiem i Górnikiem Zabrze). W tabeli ekstraklasy zajmują czwarte miejsce z dorobkiem 28 punktów i ośmiopunktową stratą do liderującego Śląska Wrocław (przy zaległym spotkaniu z drugiej kolejki z Koroną Kielce).

Tymczasem rywal w austriackiej Bundeslidze, po piętnastu kolejkach, wciąż jest drugi – za RB Salzburg, ale z takim samym bilansem jak lider: 33 punkty (10 zwycięstw, 3 remisy i 2 porażki). W sobotę Sturm wygrał u siebie 2:0 z zajmującą ostatnie, czyli dwunaste miejsce Austrią Lustenau, po golach Tomiego Horvata (nie grał w Sosnowcu) i Alexandra Prassa.

Trener Dawid Szwarga wierzy w swój zespół, chociaż na czwartkowego przeciwnika patrzy z należnym respektem, ale liczy na zwycięstwo swoich podopiecznych.

"Jeśli chcemy wygrać, to musimy zagrać na maksa. Musimy pokazać nasze prawdziwe DNA. To jest mecz, w którym nie można sobie pozwolić na słabsze momenty, na chwile nieuwagi, bo przeciwnik to wykorzysta. A do tego nie możemy dopuścić, jeśli chcemy jeszcze pozostać w walce o wyjście z grypy, choćby i z trzeciego miejsca. Mecz w Sosnowcu przekonał nas o tym, że Sturm to silny rywal, o wiele bardziej doświadczony, ale pozostający na pewno w naszym zasięgu. Naszym celem jest zwycięstwo, a zaraz po meczu wracamy do Częstochowy i dopiero wtedy będziemy myśleć o niedzielnym spotkaniu we Wrocławiu ze Śląskiem" - powiedział.

Szkoleniowiec Rakowa nadal ma duże kłopoty z zestawieniem defensywy po kontuzjach Zorana Arsenicia i Stratosa Svarnasa. Pierwszy z nich w meczu z Cracovią był już wśród rezerwowych, ale czy stać go na grę przez pełnych 90 minut w Grazu? Natomiast Svarnas obserwował mecz z Cracovią z trybun i jest mało prawdopodobne by powrócił do pełnego cyklu treningowego jeszcze w tym roku. Na dodatek Bogdana Racovitana z gry w Austrii wyeliminowała czerwona kartka jaką zobaczył w Lizbonie, a uraz wyłączył z gry również Kamila Pestkę.

Z zawodników grających przeciwko Sturmowi w pierwszym meczu, w Grazu, oprócz Racovitana, na pewno nie wystąpią też Giannis Papanikolaou i John Yeboah, którym przytrafiły się kontuzje. Grecki pomocnik przeszedł operację i jest wyłączony z gry na cztery miesiące, natomiast niedoszły reprezentant Ekwadoru powinien wrócić do gry już w grudniu.

W tej sytuacji linię obrony Rakowa zapewne będą tworzyć Fran Tudor, Adnan Kovacevic lub Zoran Arsenic oraz Milan Rundic. W drugiej linii można się spodziewać Jeana Carlosa, Gustava Berggrena, który nie grał w sobotę z Cracovią z powodu nadmiaru żółtych kartek oraz Władysława Koczergina i Srdjana Plavsica. W formacji ofensywnej powinni wystąpić: Marcin Cebula i Bartosz Nowak oraz Fabian Piasecki lub Ante Crnac. W bramce pewniakiem jest Vladan Kovacevic.

Do dyspozycji są także: rezerwowy Antonis Tsiftsis oraz pomocnicy Ben Lederman, Deian Sorescu i Sonny Kittel.

Czwartkowy mecz zostanie rozegrany w Grazu na stadionie Merkur-Arena, który może pomieścić pomad 15 tysięcy widzów i rozpocznie się o godz. 18.45. Spotkanie poprowadzą sędziowie ze Słowacji, a głównym arbitrem będzie Filip Glova. Dla Rakowa będzie to już dwudziesty ósmy oficjalny mecz w tym sezonie (14 w ekstraklasie, 8 w eliminacjach Ligi Mistrzów, 4 w Lidze Europy oraz po jednym w Superpucharze i Pucharze Polski). 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraDel Toro wygrał 2. etap Tour de France. Vingegaard nadal liderem wyścigu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj