19 marca znane będą wyniki badań próbki B, pobranej w Vancouver od biegaczki narciarskiej Kornelii Marek. U zawodniczki wykryto doping. Polka twierdzi, że jest niewinna. "Nie mam sobie nic do zarzucenia. Nic nie brałam" - mówiła po powrocie do kraju.
"Nie mam sobie nic do zarzucenia. Wszystko okaże się po wyniku próbki B" - stwierdziła Marek, która po południu wróciła z Norwegii. Na krakowskim lotnisku, gdzie czekał na nią tłum dziennikarzy, przekonywała, że jest niewinna, a w Kanadzie nie brała żadnych zastrzyków.
Kornelia Marek nie była zbytnio rozmowna. "Ja czekam na wynik próbki B 19 marca. Jestem w wierze, że wynik będzie negatywny" - stwierdziła tylko i czym prędzej opuściła lotnisko.
Badania próbki pobranej od biegaczki po biegu sztafetowym wykazały obecność w jej organizmie niedozwolonego środka - EPO, czyli erytropoetyny. Teraz pozostaje czekać na wyniki badań próbki B.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane