Szczerze mówiąc to nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie, bo nie mam pojęcia, na co nas stać. Poważnie.
Światowy futbol tak poszedł do przodu i tak się wyrównał, że wszystkie spekulacje przeważnie biorą w łeb. Myśli pan, że tacy Francuzi czy Włosi są pewni swego na ponad pół roku przed
Euro? Na pewno nie. Poza tym nie chcę składać żadnych deklaracji. Przed dwoma ostatnimi mundialami dużo gadaliśmy, a słowa nie miały przełożenia na wyniki. Teraz czas na milczenie i
pokazywanie się na boisku, nie w mediach.
Patrząc na to, jak graliśmy w ostatnich dwóch mundialach, na pewno sam awans z grupy byłby zdecydowanym krokiem naprzód. A czy sukcesem? Zależy od tego, z kim zmierzymy się w tej grupie i kto
nas potem ewentualnie wyeliminuje w drugiej rundzie.
Grałem w reprezentacji za czasów Marka i jakoś nie pamiętam, żeby wówczas wszyscy zawodnicy byli tylko na fali wznoszącej. Zresztą nigdy nie jest tak, żeby dwudziestu na dwudziestu piłkarzy
danej drużyny nieustannie się rozwijało. Ci starsi osiągają pewien pułap i po prostu na nim zostają. Tak było przed Koreą, tak jest i teraz.
Tak. Leo Beenhakker chętniej sięga po zawodników z polskiej ligi. Poza tym za czasów Jerzego Engela i Pawła Janasa mieliśmy mniejsze problemy z atakiem.
Niezręcznie mi odpowiadać na to pytanie, naprawdę. Pan Beenhakker ma swoją wizję prowadzenia drużyny, ma piłkarzy, na których stawia i których omija. Nic mi do tego.
O naszej prawdziwej wartości nie świadczą eliminacje, a występy w poważnych turniejach. A w nich byliśmy raczej dostarczycielem punktów niż postrachem rywali. Nie dziwię się, że podczas
najbliższego losowania grup mistrzostw Starego Kontynentu wiele zespołów będzie chciało trafić na Polskę.
Zarówno Grecy, jak i piłkarze z Bałkanów podkreślają, że mamy bardzo mocny zespół. Ciekaw tylko jestem, na ile rzeczywiście tak myślą, a na ile kierują się kurtuazją...
Sam wielokroć zadaję sobie to pytanie. Chodzi chyba o to, że w eliminacjach nie trzeba ciągle grać na wysokim poziomie, można sobie pozwolić na chwilę słabości, a potem odrobić ewentualne
straty. Tymczasem w mistrzowskich turniejach zawalisz jeden mecz i dziękujemy, już po tobie. Z drugiej strony ciężko było się spodziewać, że drużyna, która wróciła na mundial po szesnastu
latach zacznie nagle wszystkich lać. W ostatnich latach brakowało nam dojrzałości, ogrania na wielkich imprezach. Teraz nabyliśmy te cechy. I tak sobie myślę, że może dzięki temu w czerwcu
sprawimy niespodziankę.
Wiem, dlatego nic więcej nie powiem. Wystarczy, że prasa, podobnie jak przed mundialami, nadmucha wielki balon. Nie chcę w tym brać udziału. Wolę spokojnie przygotowywać się do
mistrzostw.
Potraficie podejść młodego piłkarza. Umiecie poprowadzić rozmowę tak, by powiedział to, co chcecie. I potem czytamy deklaracje w stylu: jedziemy po medal. Szczęście, że ja umiem się
obronić przed waszymi podchodami (śmiech).
A niby dlaczego? Denerwuje mnie to całe patrzenie w metryczkę i słuchanie, że jeszcze tylko jeden mecz i człowiek powinien odejść na emeryturę. Czy ktokolwiek w Milanie przejmuje się tym,
że Paolo Maldini ma 39 lat? Nie, bo liczy się to, że facet świetnie sobie radzi. U nas powinno być podobnie. Jeśli gram dobrze w wieku 30 czy 31 lat, to nie widzę powodu, dla którego miałbym
zrezygnować z kadry po mistrzostwach Europy. Proszę pamiętać, że obecni trzydziestolatkowie są lepiej przygotowani fizycznie niż ich rówieśnicy przed dwudziestu laty. Radziłbym nas
przedwcześnie nie skreślać.
Nie sądzę. Profesjonalistom o wiele łatwiej jest się uporać ze zmęczeniem fizycznym niż psychicznym. A to drugie dosięgnęło kilku naszych chłopaków, jak choćby Macieja Żurawskiego.
Przecież ten piłkarz, który przez dekadę strzelał gola za golem, nagle nie zapomniał, jak zdobywać bramki. Nadal ma kapitalne umiejętności. On po prostu zablokował się psychicznie. Miejmy
nadzieję, że do czerwca zarówno Maciek, jak i paru innych kolegów, którzy nie grają w klubach, odnajdą formę.
By w trakcie turnieju nie myśleli o tym, że ogląda ich piętnaście milionów Polaków i nie zastanawiali się, w jak wielkiej imprezie biorą udział. Podczas mundialu powtarzałem sobie:
Michał, spokojnie, to tylko kolejny mecz kadry. Takie podejście jest najlepsze.