Steve Cunningham: Dobre! A tak poważnie mówiąc, coś w tym jest. Jestem skazany na Polaków. Byłem w waszym kraju dwa razy przy okazji walk z Krzysztofem Włodarczykiem. I choć dalej uważam,
że pierwszego pojedynku nie przegrałem to mam miłe wspomnienia z waszego kraju.
Obaj są Polakami (śmiech). Boksują jednak zupełnie inaczej. Włodarczyk to "puncher", bardzo mocno bije. Z kolei Adamek jest szybki i zadaje więcej ciosów. Pokazał to choćby
podczas ostatniej walki z O'Neillem Bellem. Był świetny, ale uważam, że przede wszystkim zawiódł Bell.
Jego sprawa. Możecie mówić, że Adamek będzie ode mnie szybszy, silniejszy i będzie mocno bić. Często słyszę, że nie potrafię mocno uderzać. W porządku, ale zapytajcie o to Marco Hucka.
On też przed naszą walką tak myślał. Ale zrozumcie mnie dobrze. Szanuję Adamka. To naprawdę świetny bokser. Poza szybkością potrafi świetnie się ruszać, balansować i mocno bije. Tyle,
że na mnie to nie może robić wrażenia, bo ja mam jasno określone zadanie - wygrać.
Jaką własną? Przecież to teren Adamka i na trybunach będą głównie Polacy. Dziennikarze też są głównie z Polski. Co chwilę opowiadam coś do kamer, ale polskich telewizji. Mieszkam
blisko, w Filadelfii, a znowu czuję się jakbym bił się w Polsce.
Słyszałem o tym. Trochę mnie to zaskoczyło, przecież niedawno przeniósł się z wagi półciężkiej do junior ciężkiej. Ja na razie chcę zostać absolutnym numerem jeden w junior
ciężkiej. Ale kiedyś, kto wie.
Andrzej Gołota! Tak, jest dużo chętnych? Ja też mógłbym się z nim zmierzyć w pierwszej walce w kategorii ciężkiej. W końcu to już starszy facet. Oczywiście żartuję. Gołota to ciągle
wielka postać.