Dziennik Gazeta Prawana logo

Tomek Adamek będzie bogaty

16 grudnia 2008, 03:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"W walce z Cunninghamem Adamek pokazał, że warto w niego inwestować" - mówi DZIENNIKOWI Kathy Duva, promotorka polskiego mistrza świata IBF w wadze junior ciężkiej.


Kathy Duva: Przede wszystkim nie mamy wielu zawodników. Ale to dlatego, że stawiamy na młodych. Takich, do których powinna należeć przyszłość. Tomasz Adamek najmłodszy nie jest, ale za to jest liderem naszej grupy. Ta walka ze Stevem Cunninghamem... To był chyba najlepszy pojedynek jaki kiedykolwiek widziałam! A widziałam naprawdę sporo.


Racja. Ja też chcę, żeby on zarobił jak najwięcej. Przecież kariera boksera trwa niedługo. Poza tym to ciężka praca. Powtórzę - nasz cel to zrobienie z Adamka bardzo bogatego człowieka. Już myślę o następnej walce Tomka.

>>>Adamek: Nikogo się nie boję


Wiem i nie ukrywam, że po pojedynku z Cunninghamem liczę na dużo większe zainteresowanie walkami Adamka. Przecież pokazał, że warto w niego inwestować. Poza tym dzisiaj ma pas mistrza świata, a to znacznie zmienia naszą pozycję negocjacyjną. Myślę, że przy następnej gali powinno się pojawić HBO albo Showtime.


Nie wiem, czy to dobry pomysł. Tomasz udowodnił, że jest lepszy. Wszystko może się zmienić, gdyby rewanżu chciały stacje telewizyjne. Wtedy nie da się wykluczyć takiej opcji. Ale myślę, że po tej walce kolejka chętnych będzie dłuższa i to do nas będzie należał wybór najlepszej opcji.


Nie wybierałam sobie tej pracy, samo tak wyszło. Ale nie narzekam, zajmuję się tym od wielu lat. Poza tym ja naprawdę lubię boks. I jeszcze coś - dla takich chwil, jak te po zwycięstwie Adamka, warto to robić. Przed rozpoczęciem gali siedziałam koło ringu i powtarzałem sobie: „Jej! Zrobiliśmy to!”. Zawsze marzyłam o tym, żeby zorganizować galę w tej okolicy. A potem ta walka... Coś niesamowitego!

>>>Adamek: Wygrałem zakład


Rzeczywiście nie przyszedł, ale nie nie mam pojęcia dlaczego. Za nim nie sposób nadążyć.


Nie mamy tyle czasu, żeby wszystko opowiedzieć. Powiem więc tak: praca z Kingiem to prawdziwy koszmar. Dzisiaj się skończył. I całe szczęście.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj