Na pewno nie. Wszyscy wiemy, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Skoro zaszliśmy tak daleko, to trudno teraz powiedzieć, że pucharowy cel na ten sezon już został zrealizowany. Mamy ambicje awansowania do ścisłej europejskiej elity.
To prawda. Szczerze przyznaję, że po dwóch remisach przy Bułgarskiej miałem chwilę zwątpienia. Nie chodziło nawet o same wyniki z Nancy i Deportivo, ale o przebieg tych meczów. Niby byliśmy
lepsi, lecz końcowy rezultat tego nie pokazywał. Widziałem, że szczęście dopisuje naszym rywalom i bałem się, że tak będzie do końca. W decydującym meczu szczęście było jednak przy
nas. W drugiej połowie środowego meczu gra naszego Lecha nie wyglądała najlepiej. Drużyna miała w głowie skromne zwycięstwo na wagę awansu i tego się trzymała. Staram się to zrozumieć,
zresztą liczy się tylko wynik. Ważne, że wszystko dobrze się skończyło.
>>>Trzech nowych piłkarzy w Lechu?
A co się ma dziać? Piłkarze od czwartku mają zasłużone urlopy, a my działacze zabieramy się ostro do roboty.
Widzę, że to wciąż ulubiony temat mediów. Smuda powiedział publicznie, że Poznań jest jego drugim domem, że najlepiej czuję się w tym mieście. A więc chyba wszystko jasne.
Już dawno umówiliśmy, że kwestia przedłużenia kontraktu rozstrzygnie się w marcu 2009 roku. Pozwólcie nam działać według ustalonego harmonogramu.
Z pewnością tak. Trenera rozliczamy przecież ze sportowych osiągnięć drużyny.
A dlaczego miałby ktoś odchodzić?
A niech sobie obserwują! Uroczyście oświadczam, że przynajmniej do końca sezonu nie odejdzie żaden piłkarz ważny dla tej drużyny. Ani Stilić, ani Lewandowski, ani Arboleda, ani Rengifo, ani Murawski, ani Peszko i tak dalej. Nie odejdzie też trener. Zespół gra dobrze i nie wolno go w żaden sposób osłabiać.
Nie mam zamiaru do nikogo się porównywać, a już na pewno nie będę jakiemukolwiek klubowi wytykał błędów w prowadzonej strategii biznesowej. Ja wiem tylko, że nie po to z mozołem budujemy
markową drużynę, by w połowie drogi wszystko rozwalać. Założyliśmy sobie przed kilku laty realizację biznesowo-sportowego planu w dłuższej perspektywie i teraz się tego trzymamy.
Te transfery już są realizowane. W Lechu będzie grał bośniacki bramkarz Jasmin Burić, ofensywny piłkarz, jego rodak Haris Handzić. Pracujemy jeszcze nad pozyskaniem jeszcze jednego ciekawego
piłkarza z Bałkanów i to wcale nie musi być koniec wzmocnień. Lech wiosną będzie jeszcze silniejszy niż w tej chwili.
>>>Tak Lech został liderem na trzy miesiące
Już wiele razy mówiłem, że najważniejsze jest trzymanie się ustalonego planu. W budżecie na transfery zarezerwowaliśmy półtora miliona euro i zapewne tyle właśnie wydamy.
Jestem podobnego zdania. Nie szastamy pieniędzmi, ale z drugiej strony mamy świadomość, że drużyna musi się rozwijać.
Niektórzy nam wytykają, że drużyna Lecha staje się mniej polska. Mecz z Feyenoordem oglądaliśmy razem z właścicielem klubu Jackiem Rutkowskim i z paroma znajomymi w telewizji. I w pewnym
momencie znajomi zaczęli liczyć tych obcokrajowców. Oczywiście, ja bez tej wyliczanki wiem, że w podstawowym składzie zwykle jest ich więcej niż Polaków. Pewnie, że można zrobić równie
mocną drużynę zestawioną wyłącznie z polskich piłkarzy, ale ile by to kosztowało? Musielibyśmy ich kupować za ciężkie pieniądze. Nasz system skautingu jest starannie przemyślany i jak
widać dobrze funkcjonuje. A na większą liczbę Polaków też przyjdzie czas. Lech prowadzi piłkarską szkółkę, z której w przyszłości wyjdzie wielu klasowych piłkarzy. Jestem tego
pewien.