Adam Małysz wciąż nie może odnaleźć formy, którą imponował w zeszłym sezonie. W sobotnim konkursie w Bischofshofen zajął dopiero 9. miejsce. Nasz mistrz już wie dlaczego skacze słabo. "Za dużo myślę o tym, co zrobić, żeby było dobrze. Brakuje mi automatyzmu, który przychodzi, gdy łapię wysoką formę" - tłumaczy Małysz.
Najlepszy polski skoczek nie był zadowolony z 9. lokaty w Bischofshofen. "Mój występ oceniam jako niezły, chociaż nie mogę być z niego do końca zadowolony. Plasuje się w <10> ale na pewno chciałbym być dużo wyżej" - przyznaje Małysz.
Było ciężko, bo wokół skoczni imienia Paula Ausserleitnera wiało. "Bardzo duży wpływ na wyniki konkursu miały też warunki wietrzne. Przy obecnych przepisach odnośnie nart i kombinezonów, najmniejsze ruchy powietrza sprawiają dużą różnicę. Tak było i tym razem" - opowiada.
"Cały czas podczas zawodów podświadomie za bardzo chcę, aby te skoki były jeszcze lepsze i często obraca się to przeciwko mnie. Brakuje wtedy tego luzu z treningów i skok wychodzi gorzej" - mówi Małysz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane