Adam Małysz wie, że ostatnio nie imponuje formą. W kwalifikacjach do konkursu w Harrachovie skoczył o prawie 35 metrów bliżej od Thomasa Morgensterna. "Przecież nie będę siedział i płakał. Taki jest sport - raz na wozie, raz pod wozem" - mówi Małysz.
Nasz najlepszy skoczek żałuje, że nie mógł trenować przed kwalifikacjami. "Szkoda, bo mamut to jednak co innego i trzeba się umiejętnie na niego przestawić. Warunki na treningu były jednak fatalne, padał śnieg, w dodatku ta gęsta mgła - to było jak skok w nicość" - opowiada cytowany przez serwis skijumping.pl
Nasz mistrz może wreszcie się przebudzi. Pomogą mu w tym polscy kibice. Do Harrachova na pewno przyjedzie kilka tysięcy fanów Małysza. "Mam nadzieję, że będą nas jutro gorąco dopingować i pójdzie wiaterek z przodu" - mówi Adam Małysz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|