Dziennik Gazeta Prawana logo

Koszmar toru Sepang

22 marca 2008, 01:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zaczęło się od awarii. Już w pierwszej sesji treningowej przed Grand Prix Malezji Robert Kubica miał problemy ze skrzynią biegów w swoim bolidzie. Na tor Polak wyjechał tylko na kilka minut. Jak tak dalej pójdzie to nasz jedynak w Formule 1 znowu może nie dojechać do mety - pisze DZIENNIK.

Sepang to trudny obiekt. Dużo zakrętów, do tego dwie długie proste. Na dodatek kierowcy startują w koszmarnych warunkach atmosferycznych (wysoka temperatura, bardzo wysoka wilgotność powietrza i zapowiadany silny deszcz).

W piątek nie padało, ale prognozy pogody na weekend przewidują ulewy, nawet burze. "Mam nadzieję, że jednak będzie sucho" - mówi kolega Kubicy z BMW Sauber, Nick Heidfeld. "Nie mam nic przeciwko jeździe w deszczu, ale w Malezji leje tak mocno, że nic nie widać. Start bez kontroli trakcji byłby dużym wyzwaniem dla każdego" - dodaje Niemiec.

W pierwszym piątkowym treningu Niemiec przy dużej prędkości wyjechał poza tor (na szczęście nie wpadł w bandę). Uzyskał 11. czas. Kubica był ósmy, ale przejechał tylko dziewięć okrążeń. Stał w boksie, gdzie mechanicy naprawiali jego bolid. "Ciśnienie w skrzyni biegów było zbyt wysokie" - wyjaśnił główny inżynier zespołu, Willy Rampf.

W porannej sesji najszybszy był Felipe Massa z Ferrari. W popołudniowej Lewis Hamilton z McLarena, zwycięzca pierwszego wyścigu w sezonie. Kubica znowu uzyskał 8. czas (Heidfeld tym razem był 13.). "Po południu koncentrowaliśmy się na sprawdzaniu różnych konfiguracji docisku aerodynamicznego i porównaniu dwóch rodzajów opon. Na szczęście mamy jeszcze trochę czasu, żeby doprowadzić bolid do porządku" -mówił Kubica.

Szef zespołu Mario Theissen nadal twierdzi, że jego kierowcy nie zagrożą Ferrari i McLarenowi. Nie zmienił zdania nawet po drugim miejscu wawalczonym przez Heidfelda w Melbourne (i drugim Kubicy w kwalifikacjach do Grand Prix Australii). "Musimy poczekać kilka wyścigów, dopiero wtedy dowiemy się, gdzie tak naprawdę jesteśmy" mówi Theissen. "Na razie nie zanosi się na równą walkę McLarena, Ferrari i BMW. Ferrari? Na pewno stać ich na wiele więcej, niż pokazali w Australii. Tam wszystko poszło nie po ich myśli. Na Sepang będą mocniejsi, mogą nawet wygrać. Dla nas najważniejsze jest utrzymanie kontaktu z czołówką. Jestem pewien, że w którymś momencie sezonu będziemy na tyle mocni, by im zagrozić".

Kwalifikacje w sobotę o godz 7.00, wyścig w niedzielę o 8.00.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj