Jacek Bąk: Jesteśmy od Austriaków lepsi, to nie ulega wątpliwości. Gram w Austrii i wiem, na co stać ich reprezentację. Jeżeli zagramy z taką samą wiarą, jak przeciwko Niemcom i poprawimy komunikację w obronie, to o wynik jestem spokojny.
Trzeba dodać, że były to dziecinne błędy, wynikające – jak wspomniałem – z braku komunikacji. W czwartek nie mogą się powtórzyć. Mam nadzieję, że poprawimy współpracę, będziemy maksymalnie skoncentrowani. Poza tym musimy coś strzelić. Nie możemy trafiać w słupek, w poprzeczkę. Mamy strzelić gola lub kilka goli! Niech Austriakom zabraknie milimetrów, niech im zabraknie szczęścia. Gdybyśmy z Niemcami zdołali coś strzelić w pierwszej połowie, byłby zupełnie inny mecz.
Ktoś musi wygrać. Nie ma co się czarować – remis i dla nas, i dla Austriaków będzie pożegnaniem z Euro. Drugi trener mojej Austrii Wiedeń Josef Michorl oraz koledzy z drużyny Ronald Gercaliu i Joachim Standfest próbowali żartować, że wygrają z nami 2:0 lub 3:0. Zaproponowałem im zakład - najpierw o 5 tysięcy euro, a później podbiłem stawkę do 10 tysięcy. Niestety, nie wyciągnęli ręki do zakładu. Albo się bali albo nie mieli gotówki.
Bardzo dobre stałe fragmenty gry – rzuty wolne, rożne. Na to koniecznie musimy uważać. Poza tym są bardzo dobrze przygotowani fizyczne i kondycyjnie.
Nie grają poukładanej piłki, ich gra jest szarpana. Poza tym są słabi technicznie. Jakiejkolwiek finezji nie można się po nich spodziewać, ale myślę, że w meczu o wszystko finezja jest najmniej istotna. Tak jak powiedziałem – na pewno są od nas słabsi i jeżeli zagramy swoje, pokonamy ich. Choć wiadomo - gospodarzom pomagają czasem ściany.
Wiadomo, jak gospodarze odpadają z turnieju, to mistrzostwa tracą rozmach, mniej kibiców na trybunach i tak dalej. Ale to nie nasze zmartwienie. Mam nadzieję, że sędziowie nie będą im pomagać.
Ależ są i to bardzo, ale na... stoku narciarskim. Kibice piłkarscy z Austrii nie mają prawa porównywać się z naszymi. Zresztą nasi są, moim zdaniem, w pierwszej trójce na świecie.
Całego nie. Trener Beenhakker pokazywał nam tylko fragmenty. Wyglądało to tak, jakby Austriacy gnietli Chorwatów, ale z urywków spotkań nie można wyciągać tak daleko idących wniosków.
Tak, tyle że Roger na pewno dostanie od nich po kościach. Ale musi być twardy, skoro chciał zostać Polakiem (śmiech). A tak poważnie, to myślę, choć ostateczna decyzja należy do trenera, że Roger zagra w pierwszej jedenastce. To dobry piłkarz.
Obaj mogą grać w obronie i pomocy. Gercaliu to bardzo ofensywny piłkarz. Lubi przeprowadzać rajdy lewą strona boiska, ale wtedy często zapomina o obronie. Standfest to pracuś. Dużo biega, ma niezłe dośrodkowanie, lubi włączyć się do akcji pod bramką przeciwnika.
Są duże. Powtarzam, jeżeli w najbliższych dwóch meczach zagramy tak zmobilizowani, jak z Niemcami, nie powinnismy mieć kłopotów z awansem do następnej rundy.
Ależ oni zagrali! Szczególnie zaimponowali mi grą z pierwszej piłki. Pac, pac - jeden, dwa kontakty i już jest fajna, groźna akcja. Przy takiej grze niemal cały zespół jest w ruchu, a rywal ma poważny kłopot. Przyjemnie było patrzeć na grę holenderskich piłkarzy, futbol z najwyższej półki.
Bolała mnie noga. Dostałem na treningu w kość przy kolanie, w jakieś mocno unerwione miejsce. Jak najszybciej chciałem wrócić do hotelu.
Tak, przyjadą w czwartek. Spotkamy się po meczu. Już się za nimi stęskniłem.
Jeszcze nie. Nawet nie wiem, czy będę kapitanem, ale co to ma za znaczenie? Trzeba wygrać z Austriakami, a nie zajmować się tym, kto będzie biegać z opaską.