Robert Kubica ma wielkiego pecha. Przed tygodniem w Australii rywal uszkodził jego bolid, teraz Polakowi zapalił się silnik i skończył wyścig w Malezji po dwóch okrążeniach. "Faktycznie, Robert ma nieudany początek sezonu. Ma prawo być rozczarowany, ale mam nadzieję, że w kolejnych startach będzie miał już lepsze wyniki" - mówi szef BMW Sauber Mario Theissen.
>>>Zobacz wielki dramat Roberta Kubicy
BMW jest jednak zadowolone, bo w chwili gdy przerwano GP Malezji z powodu ulewnego deszczu,
"Wyścig ułożył się dla niego doskonale, a nasza strategia była bardzo dobra. Spodziewaliśmy się deszczu podczas wyścigu, więc zatankowaliśmy mu dużo paliwa. Wystarczyło, by został na torze domomentu pogorszenia pogody. Na mokrym torze Nick wykonał fantastyczną robotę, bo chociaż samochód był trudny w prowadzeniu, z okrążenia na okrążenie decydował, że zostanie na torze. Ostatecznie udało mu się dotrwać aż do czerwonej flagi i to był klucz do drugiej pozycji" - opisuje Theissen.
>>>Kubica jechał, dopóki nie zapalił się mu bolid
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|