Dziennik Gazeta Prawana logo

"W Chinach nigdy nie miałem szczęścia"

14 kwietnia 2009, 19:26
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Robert Kubica nie zaliczy początku tegorocznego sezonu do udanych. W GP Australii Polak nie ukończył wyścigu po zderzeniu z Sebastianem Vettelem. W GP Malezji po dwóch okrążeniach musiał wyskakiwać z płonącego bolidu. Czy w Chinach będzie lepiej?

"Wyścig w Shanghaju jest bardzo ciekawy, na torze jest wiele odcinków, na których można zaatakować. Do długich odcinkach są szybkie fragmenty, na których łatwo wyprzedzać rywali. A na dodatek te zakręty, każdy jest inny" - opisuje liczący sobie 5,451 km tor Robert Kubica. Polak liczy, że właśnie w GP Chin odwróci się jego zła passa.

Choć nie ma wątpliwości, że o dobry wynik wcale nie będzie łatwo. Raz - sprzęt, dwa - sam tor. "Zaraz po starcie, gdy nabiera się dopiero prędkości, nie wolno zapominać, że zaraz jest ostry zakręt" - dodaje Kubica. Wiadomo, zamiast w czołówce, można się znaleźć na ścianie i o dobrym wyniku trzeba będzie zapomnieć. A w przypadku Kubicy każdy punkt się liczy...

W ubiegłym roku był tam szósty i wówczas zaprzepaścił szanse na mistrzostwo świata. Dwa lata temu prowadził, i gdy zwycięstwo było już bliskie, okazało się, że padł system hydrauliczny... Jak będzie teraz?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj