Aż półtorej godziny trwało uwalnianie Roberta Kubicy z jego rozbitego auta. W tym czasie był przy nim Włoch Mauro Moreno i jego pilot Corrado Bonato. Obaj wystartowali minutę za Polakiem i nie wyobrażali sobie kontynuowania jazdy po wypadku - pisze "Fakt".

Reklama

"Czuję się chory i zdegustowany. Kilku kierowcom naprawdę bym przyłożył" - mówił dziennikarzom roztrzęsiony Moreno. Przyznał, że wielu kierowców startujących w rajdzie nie zatrzymało się i po prostu minęło rozbitą skodę. "Znam Roberta osobiście. Po tym, co mu się stało nawet nie mogłem myśleć o dalszej jeździe" - dodał włoski kierowca.

"Dobrze znam ryzyko towarzyszące naszemu sportowi. Jeździmy dla frajdy i jesteśmy profesjonalistami, dlatego powinniśmy zatrzymać się i pomóc innym, kiedy jest taka potrzeba" - tłumaczył.

Kubica był o krok od śmierci