Dziennik Gazeta Prawana logo

Liga NBA: Koszykarzy Cavaliers i LeBrona Jamesa witało na lotnisku ponad 10 tys. fanów

21 czerwca 2016, 10:52
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
LeBron James
LeBron James/PAP/EPA
Ponad 10 000 kibiców powitało na lotnisku koszykarzy Cleveland Cavaliers, którzy w niedzielę w Oakland po raz pierwszy w historii sięgnęli po mistrzostwo ligi NBA. Największą owację zgotowano LeBronowi Jamesowi, bohaterowi finałowej rywalizacji.

Fani cierpliwie czekali na zawodników, którzy w drodze powrotnej z Oakland zrobili sobie przystanek na świętowanie w Las Vegas. W niedzielę "Kawalerzyści" pokonali w siódmym, decydującym spotkaniu broniących tytułu Golden State Warriors 93:89 i wygrali rywalizację do czterech zwycięstw 4-3. Przegrywali już 1-3. Żadnej drużynie wcześniej nie udało się w finale odrobić takiej straty. Miasto Cleveland na mistrzowski zespół w którejś z zawodowych lig czekało 52 lata. W 1964 roku w futbolu amerykańskim (NFL) triumfowała ekipa Browns.

Oczekiwanie na zawodników kibicom miały uprzyjemnić występy tancerek, puszczana muzyka oraz skrót z powtórki finałowych spotkań. Ostatnie minuty niedzielnego pojedynku wywołały taką euforię jakby to była transmisja na żywo.

- podkreśliła Diana Beetler.

Czekająca z nią na lotnisku córka Zoe przyznała, że po ostatniej akcji meczu płakała. "Wszyscy płakali" - dodała.

Gdy samolot wylądował pojawiający się kolejno zawodnicy byli entuzjastycznie witani. Największa wrzawa zrobiła się, gdy jako ostatni zaprezentował się niosący trofeum za mistrzostwo James. Pochodzący z pobliskiego Akron zawodnik miał na sobie koszulkę z wymownym napisem "Ultimate Warrior" (największy wojownik), która była też nawiązaniem do nazwy rywali.

James karierę w NBA rozpoczął w 2003 roku, kiedy Cavaliers wybrali go z pierwszym numerem w drafcie. Po siedmiu sezonach bezskutecznej walki o mistrzostwo opuścił drużynę, a wściekli fani palili koszulki z jego nazwiskiem. Przeniósł się do Heat, z którymi zagrał w czterech finałach z rzędu i dwa z nich wygrywając. Do Cleveland wrócił w 2014 roku z obietnicą zdobycia dla miasta tytułu. Blisko był już rok temu, ale wtedy to Warriors wygrali finał 4-2.

31-letni skrzydłowy nie omieszkał przypomnieć o krytyce, jaka go spotykała w ostatnich latach. Na jednym z portali społecznościowych zamieścił swoje zdjęcie z trofeum, do którego dołączyć wyliczenie kierowanych pod jego adresem zarzutów.

- spuentował James.

Celebrowanie tytułu ma potrwać w Cleveland do końca tygodnia. Na środę zaplanowano paradę w centrum miasta.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj