Serię meczów bez zwycięstwa przed swoją publicznością nowojorczycy zakończyli na 18, co i tak jest najgorszą passą w historii zespołu. Jeden z najbardziej wartościowych klubów od lat nie może nawiązać do wspaniałych tradycji i jest jednym z najsłabszych w NBA. W tym sezonie jego koszykarze wygrali tylko 12 z 60 dotychczasowych spotkań, a gorszy bilans mają obecnie tylko "Słońca" z Phoenix (11-50).

Wygrana Knicks urosła do rangi takiego wydarzenia, że głośno było o niej nawet w trakcie gali wręczenia filmowych Oscarów. Tuż przed wręczeniem nagrody za najlepszy scenariusz adaptowany aktor Samuel L. Jackson zwrócił się ze sceny do Spike'a Lee, jednego z nominowanych, ale też wielkiego fana nowojorskiego zespołu: "Po 18 kolejnych porażkach u siebie, Knicks dziś wygrali. Powtarzam: Knicks dziś wygrali, pokonując San Antonio 130:118".

Sala przyjęła to z entuzjazmem, a po chwili Lee - podobnie jak współscenarzyści Kevin Willmott, Charlie Wachtel i David Rabinowitz - odebrał Oscara. Wielki fan koszykówki był też reżyserem filmu "Czarne bractwo. BlacKkKlansman".

Z ulgą niedzielny rezultat przyjęli też gracze Knicks.

"Wreszcie. Cieszę się, że daliśmy naszym fanom choć odrobinę radości" - przyznał Dennis Smith Jr, który do Nowego Jorku przeniósł się z Dallas Mavericks ostatniego dnia stycznia i po raz pierwszy cieszył się ze zwycięstwa w Madison Square Garden.

Smith zakończył mecz z dorobkiem 19 pkt, podobnie jak Kevin Knox and Emmanuel Mudiay. 27 zdobył dla gospodarzy Damyean Dotson.

Trener David Fizdale zaznaczył, że choć z każdą porażką rosła presja, to sztab starał się, aby koszykarze o tym nie myśleli. "Oni byli poza tym, mieli skupić się na pracy. Wiedzieliśmy, że gdy będzie właściwe podejście, to kiedyś wygramy" - podkreślił.

DeMar DeRozan uzyskał 32 pkt dla Spurs, którzy wygrali tylko jeden z siedmiu dotychczasowych meczów w kończącej się w poniedziałek sesji wyjazdowej.

Trener Gregg Popovich pozwolił dłużej pograć rezerwowym, ale... "Akuratnie do nich nie mam większych pretensji, ale generalnie jako drużyna spisaliśmy się żałośnie w defensywie, choć Knicks mają w tym swój udział" - powiedział doświadczony szkoleniowiec.

Jego ekipa (33-28) plasuje się na siódmej pozycji na Zachodzie. Taki sam bilans mają obecnie Los Angeles Clippers. Niedawny klub Marcina Gortata w niedzielę uległ na wyjeździe Denver Nuggets 96:123.

Z podstawowej piątki gości nie zawiódł tylko Włoch Danilo Gallinari - 19 pkt. Jego czterech kolegów z wyjściowego składu w sumie uzbierało tyle samo punktów. Nikola Jokic z Nuggets (41-18), którzy są wiceliderami Konferencji Zachodniej, miał 22 pkt i 16 zbiórek.

Niespodzianką zakończyło się spotkanie w Toronto, gdzie drudzy na Wschodzie Raptors ulegli walczącym o udział w play off Orlando Magic 98:113. Goście wygrali osiem z ostatnich 10 meczów.

Magic poprowadził do sukcesu rezerwowy Terrence Ross. Koszykarz, który spędził w Toronto cztery i pół sezonu, uzyskał 28 pkt.