Zabójcze trzecie kwarty, to coś czego obawia się niemal każdy rywal Warriors. W inauguracyjnym spotkaniu "Wojownikom" nie udało się zdominować wydarzeń w tym fragmencie gry, ale w niedzielę znów to zaprezentowali.

Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 59:54 dla Raptors. Jednak zaledwie 109 sekund po przerwie to goście wygrywali 61:59, a trzy i pół minuty później już 72:59.

W ostatniej kwarcie Warriors zdołali obronić prowadzenie, ale stracili Klaya Thompsona. 29-latek, który zdobywając 25 punktów był najlepszym strzelcem zespołu, na jej początku doznał kontuzji ścięgna udowego i opuścił parkiet.

"Klay powiedział, że będzie dobrze, ale powiedziałby tak nawet gdyby był na wpół martwy. Musimy zaczekać na wynik rezonansu. To było wspaniałe zwycięstwo i jestem dumny z moich zawodników" - przyznał trener Warriors Steve Kerr.

W jego zespole Stephen Curry dołożył 23 pkt, a Draymond Green miał 17 pkt, 10 zbiórek i dziewięć asyst. Kluczowy dla wygranej okazał się natomiast rzut "za trzy" Andre Iguodali, który na 5,9 s przed ostatnią syreną powiększył przewagę z dwóch do pięciu punktów. Wciąż niezdolny do gry jest natomiast najbardziej wartościowy zawodnik (MVP) dwóch poprzednich finałów Kevin Durant, który zmaga się z kontuzją łydki.

Wśród pokonanych prym wiódł Kawhi Leonard - 34 pkt i 14 zbiórek. Znacznie słabszy dzień miał natomiast bohater pierwszego meczu Pascal Siakam. W czwartek 25-letni Kameruńczyk na swoim koncie zapisał 32 pkt, ale tym razem trafił tylko pięć z 18 rzutów z gry i uzyskał 12 pkt.

"Trzecia kwarta nas po prostu wykończyła. Przez pierwsze minuty nie zdobywaliśmy punktów, nie wracaliśmy na czas do obrony. Nie byliśmy w stanie robić niczego, co powinien zespół walczący o mistrzostwo" - podkreślił Leonard.

Warriors w finale są po raz piąty z rzędu, co nie udało się żadnej drużynie od pamiętnej passy Boston Celtics, którzy o mistrzostwo walczyli przez 10 lat z rzędu (1957-66). W czterech poprzednich "Wojownicy" zawsze rywalizowali z Cleveland Cavaliers. Górą byli w 2015, 2017 i 2018 roku. Raptors w NBA grają od 1995 roku, a do finału udało im się dotrzeć po raz pierwszy w historii.

Kolejne dwa mecze odbędą się w Oakland, najbliższy zaplanowano na środę.