Dziennik Gazeta Prawana logo

Majewski: Najważniejszy jest spokój i relaks

12 sierpnia 2009, 09:27
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
"Reese Hoffa, Christian Cantwell i ja - to w tej chwili trzech najlepszych kulomiotów świata i będę bardzo zdziwiony, jeżeli na MŚ w Berlinie okaże się, że jest inaczej. Niewiadomą jest właściwie tylko kolejność na podium" - uważa Tomasz Majewski, nasz mistrz olimpijski z Pekinu.

Siedem lat temu w Szczecinie cieszył się jak dziecko ze zdobycia swojego pierwszego tytułu mistrza Polski. Miał wtedy 21 lat, a kula poleciała na odległość zaledwie 19,33 m. Na koniec sezonu dało to 74. miejsce na listach światowych. Rok później, podczas Pucharu Europy we Florencji, Tomek przekroczył granicę przyzwoitości kulomiotów. Pchnął 20,09 m. Następnym celem było 21 m. Mimo regularnych postępów udało się dopiero po pięciu latach. W międzyczasie było 9. i 5. miejsce w mistrzostwach świata na otwartym stadionie, 4. na hali. Aż nadszedł rok 2008 - starty pod dachem i brązowy medal na MŚ w Walencji. Majewski pchnął 20,93. Była to świetna prognoza przed rozpoczynającym się letnim sezonem olimpijskim. Nikt jednak specjalnie nie liczył na sukces Polaka w Pekinie, faworyci byli inni. Wspomniani wcześniej Amerykanie Hoffa i Cantwell, Adam Nelson czy Białorusin Andriej Michniewicz. Rywale nie trafili z formą, nie wytrzymali psychicznie. Majewski odwrotnie. W finale ustanowił rekord życiowy.

Psychikę zawsze miał mocną, mimo to kiedyś postanowił, że warto byłoby skorzystać z pomocy psychologa sportowego. . "Lepiej być nie może. Podejście Tomka jest dokładnie takie, jakie powinno być. " - powiedział psycholog. Rok 2009 to już zupełnie inna bajka. , występuje w programach telewizyjnych, pełno go również w gazetach. Nie przeszkadza to jednak w dalekim pchaniu. Niedawno w Sztokholmie poprawił rekord Polski Edwarda Sarula, który obowiązywał od 26 lat. 21,95 m to najlepszy w tym roku wynik na świecie. "Nie przesadzajmy. Nie jestem jeszcze aż tak rozchwytywany przez media. W każdym razie mówi Majewski.

I rzeczywiście, nie jest to czcze gadanie. Nie słyszałem, żeby odmówił komuś wywiadu, był niemiły. A mógłby, bo dziennikarze dzwonią do niego od pewnego czasu codziennie. Ktoś inny na kilka dni przed tak ważnym startem wyłączyłby telefon, ale nie Tomek. " mówi Majewski i cierpliwie odpowiada na pytania. Nie sprawia wrażenia gwiazdy, to cały czas ten sam skromny facet, który kilka lat temu przyjechał spod Ciechanowa do stolicy na studia. Tylko bardziej pewny siebie. - kulomiot w ogóle nie sprawia wrażenia przejętego tym, że , których jest głównym faworytem, że na jego zwycięstwo liczy cała Polska. " Wszystko idzie utartym od dwóch lat rytmem. Przed startem nie koncentruję się w jakiś szczególny sposób. Dużo czytam, oglądam filmy, programy w telewizji" - mówi Majewski.

Nasz mistrz interesuje się polityką, skończył politologię na warszawskim UKSW. Czy chciałby w przyszłości zostać politykiem? "Raczej nie, wolę obserwować to wszystko z boku" - odpowiada jak większość politologów. Z niektórymi decyzjami dotyczących sportu trudno mu się pogodzić. "W Warszawie w ogóle nie inwestuje się w dyscypliny inne niż piłka nożna. Najwidoczniej Hanna Gronkiewicz-Waltz preferuje wyłącznie ten rodzaj aktywności fizycznej. Osiągane w tym sezonie wyniki nie są dla naszego kulomiota dużym zaskoczeniem. W marcu przez ponad trzy tygodnie trenował w USA. Złośliwi twierdzili, że to dlatego, by uniknąć badań antydopingowych. - mówi. "Wykonałem olbrzymią pracę na siłowni i musiało to przynieść efekty. Technicznie też wygląda to dobrze, więc jestem pewny swego" - dodaje.

W Berlinie każde miejsce poza podium będzie dla Tomka porażką. Konkurs odbędzie się jak zawsze pierwszego dnia mistrzostw. A po nim będzie kilkudniowe świętowanie medalu z innymi zawodnikami. Bo . Na rzutni rywalizują, niejednokrotnie obrzucając się wyzwiskami. Po zawodach spotykają się, biesiadują. Mało kto potrafi dotrzymać im kroku. "Z tym imprezowaniem to bym nie przesadzał. Zrobię sobie pewnie ze dwa dni wolnego, a potem wracam do treningów, bo zamierzam startować jeszcze we wrześniu" - mówi największa gwiazda polskiej ekipy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj