Niemka Martina Strutz wynikiem 4,70 wygrała w Sopocie konkurs Green Up Tyczka na Molo. Podczas pierwszej próby na tej wysokości Annie Rogowskiej (SKLA Sopot) pękła tyczka. Mistrzyni świata, która zajęła drugie miejsce, założono w szpitalu szwy na lewą dłoń.

Reklama

"Taka sytuacja zdarzyła się nam po raz pierwszy" - powiedział trener, a jednocześnie mąż zawodniczki, Jacek Torliński. "Ania ma założone na lewą dłoń szwy, które zostaną zdjęte po około dziesięciu dniach. Po trzech tygodniach być może powróci do skoków" - dodał.

Strutz, która w tym sezonie poprawiła rekord życiowy aż o 17 centymetrów, pomyliła się tylko w inauguracyjnej próbie na 4,40. Później niespełna 30-letnia zawodniczka bez większych kłopotów uporała się w pierwszych podejściach z wysokościami 4,50, 4,60 oraz 4,70.

Zobacz niefortunny skok Anny Rogowskiej

Kiedy jej triumf był już przesądzony, chciała za jednym zamachem poprawić swój najlepszy wynik (4,71), rekord Niemiec oraz sopockiej imprezy, który od 2005 roku należy do Rogowskiej (4,77). Jednak trzy próby na 4,78 były nieudane.

"Jestem bardzo zadowolona ze swojej dyspozycji. Niewiele brakowało, abym uporała się także z tą ostatnią wysokością. Współczuję Ani i życzę jej szybkiego powrotu do skakania. Pamiętam, że mi taka niefortunna przygoda przydarzyła się w 2007 roku. Także wówczas rozcięłam sobie rękę" - powiedziała Strutz.

Reklama

Trzecie miejsce w konkursie zajęła Rosjanka Tatiana Połnowa - 4,50, a czwarte Monika Pyrek (MKL Szczecin) - 4,30.

"W pierwszej udanej próbie na 4,30 poczułam ból w stopie i później skakałem dość asekuracyjnie, bo nie chciałam odnieść poważniejszego urazu. Dlatego nie udało mi się już pokonać żadnej wysokości, aczkolwiek byłam przekona, że jedna z prób na 4,50 była udana. Nie wiem, w jaki sposób mogłam strącić poprzeczkę" - mówiła Pyrek.

Była to 24. edycja imprezy, której pomysłodawcą jest trener Edward Szymczak. Po raz pierwszy tyczkarze pojawili się na molo w 1984 roku. Na początku startowali tylko mężczyźni, a od 1996 roku zaczęły skakać kobiety.