Semenya cierpi na zaburzony rozwój płciowy
Semenya, złota medalistka igrzysk w Londynie i Rio de Janeiro w biegu na 800 m, znalazła się w centrum dyskusji, która rozgorzała po decyzji MKOl ws. transpłciowych sportowców. Lekkoatletka od lat walczy w sądzie z World Athletics w sprawie dotyczącej jej prawa do startów na bieżni. Zawodniczka z RPA cierpi bowiem na DSD - zaburzony rozwój płciowy. W 2019 roku lekkoatletyczna federacja zabroniła sportsmenkom z takim zaburzeniem rywalizować na dystansach od 400 m do jeden mili. By móc startować, muszą obniżyć naturalnie wysoki poziom testosteronu.
Będziemy o tym głośno mówić, będziemy robić szum, dopóki nas nie usłyszą. Teraz chodzi o to, aby kobiety same się broniły i powiedziały: „dość tego”. Nikt nie będzie nam mówił, jak mamy postępować. Jeśli naprawdę jesteśmy akceptowane jako kobiety i możemy rywalizować w sporcie, dlaczego mój wygląd, mój głos, dlaczego moje wnętrze miałoby stanowić problem? - powiedziała 35-letnia lekkoatletka agencji Reuters.
Semenya uważa, że decyzja MKOl narusza prawa kobiet
W dokumencie wydanym przez MKOl można przeczytać, że wliczanie „sportowców z XY-DSD, wrażliwych na androgeny” do kategorii kobiet w konkurencjach, które opierają się na sile, mocy lub wytrzymałości, „jest fundamentalnie sprzeczne z zapewnieniem uczciwości, bezpieczeństwa i integralności w elitarnych zawodach”. To, czy dana zawodniczka zostanie dopuszczona do startu w kwalifikacjach do igrzysk oraz samej imprezie, będzie określane na podstawie jednorazowego badania genetycznego SRY.
Semenya uważa, że logika MKOl jest błędna. Ta decyzja podważa pozycję kobiet. Podważa ich godność. Narusza ich prawa, ponieważ wiemy, że historycznie te testy już wcześniej zawodziły - podkreśliła zawodniczka z RPA.
Przepisy mają dotyczyć również nieletnich
Inni z przeciwników decyzji MKOl uważają, że nie jest ona poparta solidnymi badaniami naukowymi i zagraża bezpieczeństwu sportowców, zwłaszcza dziewcząt i nieletnich. Dr Payoshni Mitra, założycielka organizacji Humans of Sport, określiła orzeczenie jako „katastrofę w dziedzinie bezpieczeństwa” i stwierdziła, że wydaje się ono być podyktowane bardziej polityką niż nauką.
To nie jest oparte na nauce, to jest oparte na stygmatyzacji. To bardziej decyzja podjęta pod presją polityczną, niż podyktowana rzeczywistymi wymaganiami w sporcie kobiecym - powiedziała Mitra w wywiadzie dla Reutersa.
Jak przyznała, jest zszokowana faktem, iż przepisy, które obejmą wszystkich sportowców startujących w konkurencjach kobiecych w igrzyskach olimpijskich i igrzyskach olimpijskich młodzieży, mają dotyczyć również nieletnich. O ile wiem, w igrzyskach w Paryżu startowało 14 nieletnich sportowców - wspomniała.
Decyzja MKOl ma też zwolenników
Również 22 ekspertów prawnych z całego świata zaapelowało do sportowców i krajowych organów zarządzających o odmowę przeprowadzania testów genetycznych, które - ich zdaniem - naruszają szereg krajowych i międzynarodowych przepisów dotyczących niedyskryminacji, bioetyki i ochrony prywatności.
Decyzja MKOl ma jednak także swoich zwolenników. Fiona McAnena, dyrektor ds. kampanii w brytyjskiej organizacji non-profit Sex Matters, nazwała orzeczenie „niezwykle pożądanym”. Sport kobiecy może być tylko dla kobiet. MKOl wyznacza standardy dla sportu na całym świecie. To bardzo cieszy, że MKOl uznał, iż jedynym sposobem na zapewnienie sprawiedliwego sportu dla kobiet i dziewcząt jest utworzenie chronionej kategorii kobiet - powiedziała McAnena.
Podkreśliła, że kluczowe jest, aby MKOl przejął inicjatywę, zamiast pozostawiać decyzję poszczególnym dyscyplinom sportu. Wiele dyscyplin sportu wykorzystywało poprzednią politykę MKOl, aby uzasadnić brak ochrony kategorii kobiet. Dlatego bardzo się cieszę, że MKOl nazwał tę politykę „ochroną kategorii kobiet - zauważyła działaczka.
Zaznaczyła jednak, że niektóre kwestie związane z decyzją MKOl nie spełniają jej oczekiwań. Skrytykowała to, że przepisy nie działają wstecz i w ten sposób nie rozwiązano problemu dawnych krzywd. Wiemy, że trzy kobiety zostały oszukane i pozbawione medali w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro, powiedzmy, przez sportowców z zaburzeniami rozwoju płciowego na dystansie 800 metrów. Szkoda, że nie można tego naprawić - dodała, czym nawiązała do medalistek z 2016 roku: Semenyi, Francine Niyonsaby i Margaret Wambui, które zostały sklasyfikowane jako osoby z zaburzeniami rozwoju płciowego (DSD). Piąta w finale była wtedy Joanna Jóźwik.
Polityka MKOl stwarza trudności praktyczne i prawne
Nowa polityka MKOl stwarza jednak także trudności praktyczne i prawne, m.in. we Francji, gdzie przepisy bioetyczne nie zezwalają na testy genetyczne bez konieczności medycznej. Jeśli w jednym kraju jest to nielegalne, sportowcy będą mieć możliwość poddania się testom podczas podróży na zawody - zapowiedziała przewodnicząca MKOl Kirsty Coventry.
Francuski Narodowy Komitet Olimpijski i Sportowy (CNOSF) oświadczył, że przepisy MKOl „rodzą poważne wątpliwości etyczne i naukowe dla wszystkich zainteresowanych”. MKOl stosował już testy chromosomowe płci między 1968 a 1996 rokiem, zanim zrezygnował z nich w 1999 roku pod naciskiem środowiska naukowego, które kwestionowało ich zasadność, a także własnej komisji sportowej.