Rozdzielił ich Kolumbijczyk Fernando Gaviria (Deceuninck-Quick Step). W czołówce nie było polskich kolarzy.

Ostatnie kilometry etapu oglądali premier Mateusz Morawiecki i szef resortu sportu Witold Bańka.

„Widać, że w Katowicach ludzie kochają kolarstwo, tak jak wszyscy Polacy” – powiedział Morawiecki, zwracając się do kibiców. Ok. 10 minut przed finiszem premier wyszedł do nich, przybijał „piątki” i robił z nimi selfie.

Polscy kolarze byli widoczni na trasie, ale podczas finiszowej rozgrywki nie liczyli się. Niedługo po starcie w Tarnowskich Górach odskoczyli od peletonu Paweł Franczak z reprezentacji Polski oraz Francuz Charles Planet (Novo Nordisk), który uciekał także w sobotę na etapie wokół Krakowa. Peleton jechał ospale i już po 12 km tracił do nich blisko sześć minut. Przewaga uciekających już potem nie rosła.

Franczak i jadący w koszulce najlepszego „górala” Planet zgodnie współpracowali i dzielili się łupami. Pierwszą z lotnych premii w Piekarach Śląskich (65 km) wygrał Polak, drugą w Siemianowicach Śląskich (88 km) – Francuz, a na trzeciej w Katowicach (92 km) – znów Franczak. Na rundach w stolicy Górnego Śląska Planet wygrał dwie górskie premie i umocnił się na prowadzeniu w tej klasyfikacji. Ponadto zdobyte sekundy przesunęły go na drugie, a Franczaka na szóste miejsce w generalnej.

Peleton przez długi czas miał ich na wyciągnięcie ręki, ale nie spieszył się ze skasowaniem ucieczki. Doścignął ich wreszcie 17 km przed metą.

W końcówce swoje „pociągi” ustawiły drużyny Bora-Hansgrohe i Deceuninck, rozprowadzając swoich sprinterów – Ackermanna i Gavirię. Przechytrzył ich inny znakomity sprinter Mezgec, odnosząc drugie w tym roku, a 18. w karierze zwycięstwo.

W klasyfikacji generalnej Ackermann ma sekundę przewagi nad Planetem i dwie nad Gavirią. Franczak jest piąty ze stratą sześciu sekund.

W poniedziałek kolejna szansa dla sprinterów na trzecim odcinku, prowadzącym z Chorzowa do Zabrza (150,5 km).