Dziennik Gazeta Prawana logo

Były piłkarz reprezentacji Polski nie chciał wracać do Niemiec. "Nie jestem fanem tego narodu"

13 maja 2026, 09:37
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Były piłkarz reprezentacji Polski nie chciał wracać do Niemiec. "Nie jestem fanem tego narodu"
Były piłkarz reprezentacji Polski nie chciał wracać do Niemiec. "Nie jestem fanem tego narodu"/Shutterstock
Tymoteusz Puchacz zdobył mistrzostwo ligi azerskiej. Był reprezentant Polski początkowo był wypożyczony do Sabah Baku. Jego były klub, Holstein Kiel chciał go nawet sprowadzić z powrotem, ale piłkarz nie chciał wracać do Niemiec. "Nie jestem wielkim fanem tego narodu" - zaznacza 27-latek.

Puchacz sparzył się na Niemcach

Puchacz do Azerbejdżanu przeprowadzi się w wrześniu ubiegłego roku. Początkowo grał na zasadzie wypożyczenia, ale dobre występy sprawiły, że szefowie Sabah postanowili dokonać transferu definitywnego.

Polak mógł jednak wrócić do Kiel. Jego był klub chciał go z powrotem. Puchacz nie był tym zainteresowany. Już się parę razy sparzyłem na Niemcach, nie jestem wielkim fanem tego narodu - podkreśla w rozmowie z "weszlo.com" były reprezentant Polski.

Polak czuje się oszukany przez Niemców

Puchacz źle wspomina swój pobyt za naszą zachodnią granica. Nie czuł się w Niemczech dobrze. W tej Kilonii to były jaja. Miałem konflikt z kapitanem. Były pretensje o jakieś wślizgi na treningu, trzymali mnie, żebym go nie pobił. Generalnie nie rozumiałem wielu rzeczy. Zapłacili za mnie dwa miliony euro, miałem chyba najwyższą pensję w całej drużynie z tego, co oni mówili. A nie dostałem wsparcia - mówi na łamach "weszlo.com" 27-latek.

Jak można mówić o realnej szansie, kiedy w pierwszym meczu w Bundeslidze zostałem zdjęty w przerwie, a potem trafiłem na ławkę. Tak się lidera zespołu nie buduje. A potem było jeszcze gorzej. Nie wiem, o co tam chodziło, dziwni są ci Niemcy. Wiele razy mówiłem w wywiadach, że oni mnie okłamali, no i taka jest prawda. Mówili, że dadzą mi pięć-dziesięć meczów na wdrożenie, a potem zostałem zdjęty w przerwie i trafiłem na ławkę. To jak to inaczej nazwać? - pyta Puchacz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraBartosz Mazurek w Red Bull Salzburg. 7,5 mln euro dla Jagiellonii Białystok »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj