Mistrzostwa w Polsce nie cieszą się zainteresowaniem
O katastrofalnej liczbie kibiców informuje serwis "Weszlo.com". Na meczu otwarcia z udziałem Polek było w Katowicach 4400 widzów. Na spotkanie z Meksykiem stawiło się ich 2800. Poza meczami z udziałem reprezentacji Polski tylko na jeden przyszło więcej niż osiemset osób. To mecz Brazylii z Tanzanią w Bielsku-Białej - wylicza "Weszlo.com".
Jak wyliczono średnia frekwencja na meczach nie przekracza 700. widzów. Często na trybunach nie ma nawet 200. osób. Pojedynek Hiszpanii z Nową Kaledonią oglądało zaledwie stu trzydziestu dwóch sympatyków kobiecej piłki nożnej.
To jeden z najgorszych wyników w historii mistrzostw świata U-20. W tym zestawieniu gorzej wypada tylko Rosja. W 2006 roku pojedynek Kanada - Chiny zgromadził na stadionie 100 kibiców, a mecz Konga z Francją na żywo śledziło 130 fanów. Turniej w Moskwie jednak odbył się dwadzieścia lat temu, czyli w czasach, kiedy kobiecy futbol nie był jeszcze na świecie tak popularny jak obecnie.
Nawet Papua Nowa Gwinea lepsza od Polski
Fatalną frekwencji nie można tłumaczyć niską rangą turnieju, bo w każdym innym kraju, który wcześniej organizował mistrzostwa świata kobiet do lat 20 liczba kibiców na trybunach była zdecydowanie większa. Przeciętna liczba widzów w dotychczasowych edycjach mundialu U-20 z udziałem piłkarek przekraczała siedem tysięcy. W porównaniu z Polską to kolosalna różnica.
Turniej w Polsce co prawda jeszcze się nie zakończył, ale trudno spodziewać się, by sytuacja uległa zdecydowanej poprawie. Na razie po meczach fazy grupowej nasz kraj zajmuje niechlubne - ostatnie miejsce - pod względem frekwencji na trybunach. Nawet w tak egzotycznym kraju jak Papua-Nowa Gwinea w 2016 roku mistrzostwa świata kobiet U-20 cieszyły się większą popularnością. W tym kraju fazę grupową turnieju średnio oglądało 4 tysiące widzów. U nas jest to w tej chwili dokładnie ta liczba wynosi 639 osób.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
