Dziennik Gazeta Prawana logo

"Jeśli sędzia G. brał łapówki, to brali wszyscy"

11 grudnia 2008, 11:13
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Środowisko piłkarskie wciąż nie może się otrząsnąć po zatrzymaniu sędziego Grzegorza G. To był arbiter, który świecił przykładem. Zawsze chciał być najlepszy, błyszczał inteligencją i dowcipem. Jako jedyny z polskich sędziów miał szanse na awans do ścisłej światowej elity. "Jeśli nawet on brał, to brali wszyscy" - mówią zszokowani działacze i piłkarze.

>>>Grzegorz G. częściowo przyznał się do winy

Wyglądało na to, że G. to biała owca w stadzie tych czarnych, podejrzanych. Jednak zderzenie z rzeczywistością jest brutalne - on również brał udział w korupcji.

Jeszcze kilka miesięcy temu G. zarzekał się, że afera korupcyjna wcale go nie dotyczy. Był przekonany, że wrocławscy prokuratorzy nic na niego nie mają. Ale się przeliczył.

Zatrzymanie sędziego G. wprawiło w zdumienie całe piłkarskie środowisko. "Współpracuję z nim od 2003 roku i nigdy nie przyszło mi do głowy, że mógłby <drukować> mecze. Zawsze miałem do niego pełne zaufanie i również teraz nie komentuję jego zatrzymania, bo nie umiem sobie tego wytłumaczyć. Mam nadzieję, że zostanie oczyszczony z postawionych zarzutów" - mówi liniowy asystent Maciej Wierzbowski.

>>>Zobacz kto sypnął Grzegorza G.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj