Artur Wichniarek: Ależ skąd! Odkąd rozpoczęliśmy przygotowania na początku roku, wystąpiłem w raptem jednym sparingu, więc kiedy miałem coś strzelić? Na boisku pojawiłem się jedynie w spotkaniu z rezerwami Werderu Brema. Wcześniej był mecz z Greuther Fürth, ale trener dał wtedy odpocząć najlepszym piłkarzom. Uważam, że jestem w dobrej formie, mam też nadzieję, że nie straciłem skuteczności. W sobotę gramy towarzysko z Osnabrück i może wtedy zdobędę pierwszą bramkę w 2009 roku. A jeśli się nie uda, to spokojnie poczekam do ligowego spotkania z Werderem. Przeciwko nim często strzelałem.
>>>Wichniarek: Polska liga mnie nie podnieca
Obóz był w miarę mocny, ale jakoś wyjątkowo ciężko nie było, aczkolwiek łatwo i przyjemnie też nie. Jednak przeżyłem już gorsze obozy, gdy w śniegu biegało się po górach. Teraz natomiast ćwiczyliśmy na normalnych boiskach. Uważam, że wykonaliśmy wszystko zgodnie z planem i mam nadzieję, że udowodnimy to w meczach o punkty.
Była okazja, to spróbowałem. I muszę przyznać, że to bardzo trudny sport. Nie spodziewałem się, że tak ciężko jest utrzymać równowagę na desce.
Arminia była nim zainteresowana, ale w Bochum stwierdzili, że „Miętowy” ma zostać. Szkoda, fajnie by było mieć w zespole rodaka. Ale do końca stycznia jest jeszcze czas na znalezienie nowego atakującego, który na pewno się nam przyda.
Nie wiem, o kim mowa. Pierwsze słyszę, by Arminia była zainteresowana takim zawodnikiem. To chyba jakaś plotka.
To, co zrobiła ta gazeta, to zupełny brak profesjonalizmu. Wstyd i kompromitacja. Dwa tygodnie przed świętami już opisali, jak je spędziłem i z kim świętowałem w Sylwestra. W połowie grudnia już wiedzieli, że mojemu koledze z drużyny w Polsce bardzo się podobało i wrócił do Niemiec zachwycony. A przecież on dopiero się do mnie wybierał! Szkoda gadać o takich dziennikarzach. W najbliższych miesiącach na pewno nie będę z nimi rozmawiał, bo znowu skończy się to jakąś aferą.
Jak już zobaczył wszystko, a nie dopiero planował przyjazd, to bardzo mu się podobało. Śnieg, kulig, gościnność – tego w Niemczech nie ma.
>>>Wichniarek: To Boruc jest piłkarzem roku
Prawie godzinę rozmawiałem z fanami, którzy nieraz potrafią zaskoczyć dziwnym pytaniem. Ale spodziewałem się tego, ponieważ nie pierwszy już raz brałem udział w takiej akcji.
Moim zdaniem słusznie robi, że decyduje się na klub, gdzie na pewno będzie grać. To mu może wyjść na dobre. Ja też tak zrobiłem, że z wielkiej Herthy wróciłem do mniejszej Arminii. I okazało się, że to była słuszna decyzja.