Dziennik Gazeta Prawana logo

Wichniarek czeka na pierwszego gola

21 stycznia 2009, 23:50
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Odkąd rozpoczęliśmy przygotowania na początku roku, wystąpiłem w raptem jednym sparingu, więc kiedy miałem coś strzelić?"- mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM Artur Wichniarek, który ciągle czaka na pierwszego gola w tym roku. Czołowy strzelec Bundesligi szykuje się na ligowe spotkanie z Werderem.

Artur Wichniarek: Ależ skąd! Odkąd rozpoczęliśmy przygotowania na początku roku, wystąpiłem w raptem jednym sparingu, więc kiedy miałem coś strzelić? Na boisku pojawiłem się jedynie w spotkaniu z rezerwami Werderu Brema. Wcześniej był mecz z Greuther Fürth, ale trener dał wtedy odpocząć najlepszym piłkarzom. Uważam, że jestem w dobrej formie, mam też nadzieję, że nie straciłem skuteczności. W sobotę gramy towarzysko z Osnabrück i może wtedy zdobędę pierwszą bramkę w 2009 roku. A jeśli się nie uda, to spokojnie poczekam do ligowego spotkania z Werderem. Przeciwko nim często strzelałem.

>>>Wichniarek: Polska liga mnie nie podnieca

Obóz był w miarę mocny, ale jakoś wyjątkowo ciężko nie było, aczkolwiek łatwo i przyjemnie też nie. Jednak przeżyłem już gorsze obozy, gdy w śniegu biegało się po górach. Teraz natomiast ćwiczyliśmy na normalnych boiskach. Uważam, że wykonaliśmy wszystko zgodnie z planem i mam nadzieję, że udowodnimy to w meczach o punkty.

Była okazja, to spróbowałem. I muszę przyznać, że to bardzo trudny sport. Nie spodziewałem się, że tak ciężko jest utrzymać równowagę na desce.

Arminia była nim zainteresowana, ale w Bochum stwierdzili, że „Miętowy” ma zostać. Szkoda, fajnie by było mieć w zespole rodaka. Ale do końca stycznia jest jeszcze czas na znalezienie nowego atakującego, który na pewno się nam przyda.

Nie wiem, o kim mowa. Pierwsze słyszę, by Arminia była zainteresowana takim zawodnikiem. To chyba jakaś plotka.

To, co zrobiła ta gazeta, to zupełny brak profesjonalizmu. Wstyd i kompromitacja. Dwa tygodnie przed świętami już opisali, jak je spędziłem i z kim świętowałem w Sylwestra. W połowie grudnia już wiedzieli, że mojemu koledze z drużyny w Polsce bardzo się podobało i wrócił do Niemiec zachwycony. A przecież on dopiero się do mnie wybierał! Szkoda gadać o takich dziennikarzach. W najbliższych miesiącach na pewno nie będę z nimi rozmawiał, bo znowu skończy się to jakąś aferą.

Jak już zobaczył wszystko, a nie dopiero planował przyjazd, to bardzo mu się podobało. Śnieg, kulig, gościnność – tego w Niemczech nie ma.

>>>Wichniarek: To Boruc jest piłkarzem roku

Prawie godzinę rozmawiałem z fanami, którzy nieraz potrafią zaskoczyć dziwnym pytaniem. Ale spodziewałem się tego, ponieważ nie pierwszy już raz brałem udział w takiej akcji.

Moim zdaniem słusznie robi, że decyduje się na klub, gdzie na pewno będzie grać. To mu może wyjść na dobre. Ja też tak zrobiłem, że z wielkiej Herthy wróciłem do mniejszej Arminii. I okazało się, że to była słuszna decyzja.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj