Dziennik Gazeta Prawana logo

Trener Smuda: Tym razem bez harakiri

25 lutego 2009, 22:41
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Nie będzie gry na zasadzie wóz albo przewóz. Plan jest taki, żeby jak najdłużej utrzymać bezbramkowy remis. A co się potem może stać..." - mówi DZIENNIKOWI trener Lecha Poznań Franciszek Smuda. Drużyna ze stolicy Wielkopolski zmierzy się z włoskim Udinese w rewanżowaym meczu 1/16 finału Pucharu UEFA.


Franciszek Smuda: U mnie w zespole nie ma człowieka, który jest złej myśli przed rewanżem. Tak już buduję drużyny, że atmosfera zawsze jest doskonała i zawsze jest wiara w zwycięstwo do samego końca. Wystarczy zresztą spojrzeć na tych chłopaków - każdy jest maksymalnie skoncentrowany na tym, co ma w czwartek do zrobienia na boisku. Dodatkową otuchę w nasze serca wlała końcówka meczu przy Bułgarskiej.


Mimo wszystko chyba jednak na nas. Moi piłkarze przez całą jesień uczyli się grać w europejskich pucharach, nabierali międzynarodowego doświadczenia. W końcu 10 meczów w Pucharze UEFA musi zaprocentować. Może już teraz, a być może dopiero w przyszłości. W każdym razie przekonują się, co znaczy na europejskim poziomie choćby taki pressing. Nim można bardzo wiele zyskać. Tydzień temu w końcówce tak przycisnęliśmy Włochów, że pogubili się zupełnie. Choć wiem, że teraz tego nie powtórzymy przez 90 minut. Zresztą nie ma nawet takiego planu.

>>>Smuda - reżyser piłkarskich horrorów


Taki, żeby jak najdłużej utrzymać bezbramkowy remis. Jak najdłużej! A co się potem może stać, to...


Nie będzie tym razem z naszej strony harakiri, czyli gry na zasadzie wóz albo przewóz. Przeciwko Włochom to nie przejdzie, bo oni są zbyt cwani. Będą potrafili wykorzystać to, że się na nich rzucimy. Dlatego musimy znaleźć tym razem inny sposób na pokonanie ich.


Czy chcę rozstrzygnąć wszystko na przykład w 90. minucie? Hm, nieprzypadkowo nazywają mnie reżyserem horrorów. Szkoda tylko, że rozdanie Oscarów było kilka dni temu (śmiech).


Słyszałem, że Włosi dają ich zespołowi 80, a naszemu tylko 20 procent. Niech i tak będzie. Ja nie wierzę, że po końcówce w Poznaniu Udinese nie będzie odczuwało lekkiego strachu. Szczególnie że podobno po ostatniej porażce w lidze chcą skupić się na europejskich pucharach i w nich coś osiągnąć. Dla mnie jednak jest fifty-fifty. Z lekkim wskazaniem na rywala ze względu na wynik pierwszego meczu, ale nie stoimy na straconej pozycji.

>>>Wielki pech Peszki. Nie zagra z Udinese?


Szczerze? Chciałbym tylko dostać w czwartkowy wieczór dobrego sędziego. Takiego, który będzie dbał o czystą grę.


Nie boję się, bo będę mógł pewnie skorzystać z obu. To są bowiem takie typy, że dopiero jakby im nogę w gips wsadzili, to by zrezygnowali z gry. Peszko jest mi bardzo potrzebny. Szybki napastnik będzie na wagę złota. Dlatego pilnuję go wszędzie. Chodzę za nim na rehabilitację rano, po południu, wieczorem. Doglądam niemal cały czas.


Swoje wiedziałem w tym spotkaniu. Już tydzień temu to było widać, a teraz tylko się upewniłem. Udinese ma chyba lekki problem z przygotowaniem fizycznym.


Tutaj już bez komentarza.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj