Dziennik Gazeta Prawana logo

Frankowski: Król strzelców? W nowym sezonie

1 marca 2009, 23:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Powietrze w Białymstoku mi służy. W ogóle w Polsce czuję się najlepiej. Jestem szczęśliwy po tym występie, ale przeżyłem już za dużo wzlotów i upadków w swojej karierze, aby popadać w euforię. Nie świętowałem tych dwóch goli. Poszliśmy z żoną na dobrą kolację i tyle" - opowiada DZIENNIKOWI o swoim powrocie do ekstraklasy Tomasz Frankowski.


Powietrze w Białymstoku mi służy. W ogóle w Polsce czuję się najlepiej. Jestem szczęśliwy po tym występie, ale przeżyłem już za dużo wzlotów i upadków w swojej karierze, aby popadać w euforię. Nie świętowałem tych dwóch goli. Poszliśmy z żoną na dobrą kolację i tyle. Prawdziwym testem dla mnie i moich kolegów będą najbliższe mecze z Lechem i Legią. Wtedy się okaże, ile jesteśmy warci.


Przykro mi, że zawiodłem. Ale była szansa. Przy stanie 2:0 próbowałem przerzucić piłkę nad bramkarzem. Zrobiłem taką podcinkę w moim stylu, zgodnie ze wszystkimi kanonami. Nie wiem, dlaczego nie wpadło. Chyba byłem o metr za blisko od rywala.


Kamil jest bardzo zdolny, tak szybki, że jak się odwróci z piłką w kierunku bramki, to rywale oglądają jego plecy. Zaskoczył mnie jednak tymi dobrymi podaniami. Podczas treningów nawet bez udziału obrońców nigdy nie dogrywał piłki tak dokładnie.


Nie da się porównać drugiej ligi angielskiej do naszej ekstraklasy. Po prostu gra się tam zupełnie inaczej. Trudno powiedzieć czy lepiej, inaczej. W Championship dominuje przede wszystkim walka fizyczna. Aby się przebić, trzeba być bardzo mocnym, dobrze zbudowanym. I jeszcze przepychać się w polu karnym, szarpać, walić łokciami. To nie dla mnie, ja tego nie potrafię.


Miałem nie grać w tym pierwszym meczu, ale jakoś się przemogłem. A tak naprawdę to była taka mała zasłona dymna. Chcieliśmy wprowadzić trochę zamieszania w drużynie rywala i chyba się udało. Zagraliśmy bardzo dobrze tylko w pierwszej połowie, ale liczę, że za tydzień w Poznaniu przeciwko Lechowi zaprezentujemy taki styl przez 90 minut.


Brakuje mi do niego dziesięciu goli. Hm.... Chyba powalczę z nim przyszłym roku.


Nikt w Białymstoku nie wierzy, że jednak dojdzie do tego. Klub się odwołuje i wiele wskazuje na to, że kara zostanie złagodzona. Jest ona przecież nieadekwatna do winy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj