Dziennik Gazeta Prawana logo

"Przestaliśmy być grzecznymi chłopcami"

22 marca 2009, 19:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Przestaliśmy być grzecznymi chłopcami"
Inne
Najlepsze ligowe zespoły wiosną grają tak, jakby nie chciały zdobyć mistrzostwa Polski. Po kolejnej kompromitacji Legii w sobotę potknął się lider - Lech Poznań. Zespół Franciszka Smudy nie był w stanie pokonać u siebie innego słabeusza - Arki Gdynia. Najlepszej sytuacji dla Lecha nie wykorzystał Semir Stilić, który z bliska strzelił w poprzeczkę.

tego meczu. Michniewicz i Smuda, delikatnie mówiąc, nie przepadają za sobą. Kiedy na początku swojej pracy w Poznaniu Smudzie się nie wiodło, część kibiców głośno domagała się powrotu Michniewicza. „Franz” podejrzewał, że byli oni inspirowani przez samego „polskiego Mourinho”. Wzajemna niechęć obu szkoleniowców znalazła swój wyraz po meczu. Podczas konferencji prasowej wystąpili osobno.

"Przyjemnie dostawać kwiaty za 400. mecz w roli trenera w pierwszej lidze, ale byłoby jeszcze fajniej, gdybyśmy wygrali" - powiedział Smuda. "To był nasz najsłabszy mecz w tej rundzie" - nie owijał w bawełnę najlepszy napastnik Lecha Robert Lewandowski. i od razu przyszły efekty" - cieszył się Michniewicz.

Nie dość, że lider nie wygrał u siebie, to jeszcze stracił na dłużej Rafała Murawskiego. Reprezentant Polski doznał skomplikowanego złamania palca u nogi. W jego miejsce selekcjoner Leo Beenhakker na najbliższe mecze z Irlandią Płn. i San Marino powołał innego lechitę - Tomasza Bandrowskiego.

Na słabej formie faworytów nieoczekiwanie korzysta Polonia Warszawa. W drugim meczu pod wodzą Bogusława Kaczmarka Czarne Koszule odniosły drugie zwycięstwo. W minioną środę pokonały w Pucharze Polski Cracovię 1:0, a w sobotę na wyjeździe w identycznym stosunku mający spore aspiracje Śląsk Wrocław. Jedynego gola strzelił Łukasz Trałka. Rzutu karnego dla Śląska nie wykorzystał Przemysław Łudziński. Polonia ma jedynie pięć punktów straty do lidera, a za sobą trudne spotkania z Wisłą i Legią.

". Udało się wygrać, mimo że sędzia sprzyjał gospodarzom. Pokazał nam siedem żółtych i jedną czerwoną kartkę. Jestem jednak daleko od wpadania w euforię" - powiedział nam Kaczmarek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj