Ireneusz Jeleń dowiedział się o powołaniu do reprezentacji Polski z internetu i było mu przykro, że Leo Beenhakker nawet do niego w tej sprawie nie zadzwonił. Selekcjoner twierdzi jednak, że... nie miał takiej możliwości. "Jak miałem z nim porozmawiać, skoro Jeleń nie mówi po angielsku, a ja nie mówię po polsku?" - rozkłada ręce trener.
Holender zapewnia jednak, że we Wronkach spotka się z Jeleniem i przy pomocy tłumacza powie mu, czego od niego oczekuje. "Na pewno " - podkreśla Beenhakker.
Beenhakker przekonał się do Jelenia, bo ten gra naprawdę skutecznie. Leo twierdzi jednak, że nie to zdecydowało o powołaniu. "Gole nie mają dla mnie największego znaczenia. Jeśli Jeleń nie zdobyłby żadnej bramki, a za to miałby dziesięć asyst, to też by oznaczało, że jest potrzebny reprezentacji" - ocenia selekcjoner.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane