UFA, konkurent Sportfive, także starała się o kontrakt z PZPN. Von Doetinchem nie ukrywa, że jest . Co ciekawe szef UFA
twierdzi, że . Słowa prezesa Grzegorza Lato, że PZPN wybrał ofertę korzystniejszą, bardzo go więc dziwią.
"Byliśmy z prezesem Latą w stałym kontakcie. Wielokrotnie przyjeżdżałem do Warszawy. W lutym zaprezentowaliśmy nasze pomysły na współpracę. Po raz ostatni spotkałem się z
prezesem PZPN trzy tygodnie temu w Kopenhadze podczas kongresu UEFA i . Tak się
jednak nie stało, a w środę dotarła do nas wiadomość o podpisaniu umowy" - mówi von Doetinchem.
Najbardziej dla niego niezrozumiały jest fakt, że umowa została podpisana od razu na dziesięć lat i - przyznaje von Doetinchem.
. 90 procent budżetu związku pochodzi właśnie z tych praw, z nich PZPN się utrzymuje, a z roku na rok ich cena powinna
rosnąć. Już za pięć lat można by żądać znacznie większej kwoty, ale PZPN nie będzie miał takiej możliwości, bo pozbył się praw na 10 lat" - dodaje.
Von Doetinchem zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz. . Wrócili i w
ciągu paru dni doszło do podpisania umowy. To trochę dziwne" - wskazuje.
W środę PZPN podpisał przedwstępną, dziesięcioletnią umowę z firmą Sportfive. Grzegorz Lato twierdzi, że PZPN wybrał lepszą z dwóch otrzymanych ofert. "Na razie podpisana
została umowa przedwstępna. To jakby mrugające żółte światło, by prezes Lato mógł kontynuować negocjacje i ustalić ostateczną treść umowy. Jeśli taki dokument powstanie, zapewne
będzie ponownie analizowany przez zarząd i dopiero wtedy może pojawić się zielone światło, czyli zgoda na zawarcie kontraktu" - powiedział członek zarządu PZPN Witold
Dawidowski.
Firma marketingowa Sportfive jest partnerem PZPN od kilkunastu lat, a współpraca dotyczyła m.in. pośrednictwa w sprzedaży praw telewizyjnych, organizacji zgrupowań czy meczów towarzyskich
drużyny narodowej.