Mauro Camtoro: Nie, Leo Messi i Gabriel Milito są młodsi ode mnie. Gdy zaczęli robić karierę, mnie już nie było w Argentynie. Messiego uważam za najlepszego zawodnika Barcelony, ale on na
pewno nie zagra w pierwszym meczu i raczej też nie w drugim.
Bo to znakomici zawodnicy, jednak ja najwyżej cenię Messiego, a nie zapominajmy, kto gra w ataku: Samuel Eto'o i Thierry Henry.
Musimy wszyscy biegać. Więcej od nich, bo to mistrzowie trzymania piłki. Jak mają piłkę, to rządzą. Jak jej nie mają, muszą za nią biegać i już nie czują się tak dobrze. Zabierzmy im
ją wysokim pressingiem.
Oczywiście. Ale musimy biegać wszyscy, przez 90 minut. Tak jak w rewanżu z Beitarem. Pokazaliśmy wielką piłkę, ofensywną, mieliśmy dużo sytuacji i strzeliliśmy pięć goli. Wisłę stać
na wielki futbol.
Nie rozumiem tego, to było nie fair. Było losowanie - najpierw zagramy u nich, potem u nas. Co tu jeszcze zmieniać? Dobrze, że nasze władze się nie zgodziły. Na pewno to, że mamy rewanż u
siebie, jest korzystne.
Ja zawsze gram o zwycięstwo. Czasem nie można go uzyskać, więc walczysz o remis.
Ja o porażkach nigdy nie myślę. Nieważne, gdzie i z kim gramy. Wiem, że to Barcelona i będzie ciężko, ale planem minimum jest strzelenie tam gola. Wtedy nie powinno być źle.
Nie pamiętam, chyba nie strzeliłem. To pierwszy i mam nadzieję, nie ostatni mój gol z wolnego.
No tak. Dobrze jest, kopnąłem piłkę tam, gdzie chciałem. Po bramce podbiegłem pod trybunę, by być jak najbliżej Adriany, Thiago i Mauro juniora.
Tak. W środę będziemy grać na wielkim poziomie. Wszyscy bez wyjątku musimy na Camp Nou pokazać klasę, bo inaczej będzie ciężko.