Dziennik Gazeta Prawana logo

60 sekund pozbawiło Polonię złudzeń

16 listopada 2008, 09:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mecz Lecha z Polonią miał być prawdziwym hitem 14. kolejki ekstraklasy. Takim był, ale niestety tylko do 6. minuty. Już wtedy piłkarze Franciszka Smudy prowadzili 2:0, by następnie spokojnie kontrolować przebieg spotkania. Zobacz, jak padały bramki.

Mecz fenomenalnie ułożył się dla gospodarzy, którzy już w piątej minucie wyszli na prowadzenie. Akcję Stilica spokojnym strzałem z pięciu metrów wykończył Hernan Rengifo.

>>>Zobacz wideo

Nie minęło 60 sekund, a lechici cieszyli się z drugiej bramki. Ponownie na listę strzelców wpisał się Rengifo, który tym raz oddał zaskakujący strzał z dystansu. Piłka leciała dość wysoko, ale przed bramką zaczęła gwałtownie spadać i wpadła do siatki przy lewym słupku. Nie bez winy był bramkarz Polonii, Sebastian Przyrowski, który kompletnie zlekceważył to uderzenie.

>>>Wideo

W kolejnych minutach defensywa gości cały czas przypominała szwajcarski ser, więc pod bramką Przyrowskiego co i rusz robiło się gorąco. Najgroźniej było w 11. minucie, kiedy z linii pola karnego potężnie huknął Semir Stilić. Tym razem bramkarz "Czarnych Koszul" był jednak na posterunku.

Na odpowiedź gości musieliśmy czekać do 27. minuty, kiedy strzał na bramkę Lecha oddał Jarosław Lato. Strzał dodajmy, bardzo niecelny. Nieco lepiej było tuż przed końcem pierwszej połowy. Daniel Mąka przedarł się prawym skrzydłem i kąśliwym uderzeniem narobił Turnie sporo problemów. Efektu bramkowego jak jednak nie było, tak nie było.

Po zmianie stron gra Polonii wyglądała już zdecydowanie lepiej. Warszawiacy między 47. a 49. minutą stworzyli sobie więcej okazji do zdobycia bramki, niż przez całą pierwsza połowę. Strzał Sokołowskiego z dystansu pewnie wychwycił jednak Turnia, a mocne dośrodkowania Mynara i Laty w kierunku Mąki w ostatniej chwili przecinali obrońcy Lecha.

Nie próżnowali też gospodarze. Klasą samą dla siebie był Stlić, który momentami robił z rywalami, co chciał. Na szczególne słowa uznania zasługiwała jego akcja z 52. minuty. Bośniak kapitalnie ograł jednego z obrońców i oddał mocny strzał z 16 metrów. Piłka leciała jednak w środek bramki i Przyrowski nie dał się zaskoczyć.

Niezłe zawody rozgrywał także Sławomir Peszko, ale nie potrafił udokumentować tego bramką. Skrzydłowy Lecha najbliższy szczęścia był w 59. minucie, kiedy jego uderzenie na rzut rożny z najwyższym trudem wybił Przyrowski.

Goście zrewanżowali się słabym strzałem Piątka i ładną akcją Gajtkowskiego z Kosmalskim (obydwaj na boisku pojawili się po przerwie), zakończoną minimalnie niecelnym uderzeniem tego drugiego. Niestety, jak się okazało, na nic więcej nie było ich dzisiaj stać.


Bramki: Hernan Rengifo (5', 6)

Sędzia: Tomasz Mikulski (Lublin). Widzów 16 000.


Bramki: Paweł Nowak (30'), Dariusz Pawlusiński (78' - karny)

Żółta kartka: Tomasz Hajto, Adam Danch (Górnik); Marcin Cabaj, Marek Wasiluk (Cracovia).
Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Widzów 13 000.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj