Paul Gascoigne nie widzi już niczego poza wódką. Nie ruszają go prośby i groźby - łapie za kieliszek i w nim topi swoje smutki. Regan, syn "Gazzy" twierdzi, że wkrótce jego ojciec zapije się na śmierć. Nawet te słowa nie przebudziły byłego piłkarza, który stacza się na samo dno. Gascoigne przeczytał co ma do powiedzenia jego potomek i... znów zaczął pić. Tym razem do lustra.
>>>Dramat piłkarza, który umiera przez alkohol
Po tym, jak usłyszał słowa syna, Gasgoigne wyszedł z kliniki odwykowej i zamknął się w hotelowym pokoju, gdzie pił przez trzy dni. Potem jak gdyby nigdy nic wrócił do kliniki w Gloucestershire.
Leczenie "Gazzy" polega na całkowitej izolacji. Lekarze jednak pozwolili mu wyjść ze szpitala na święta. Miał je spędzić z rodziną, ale do domu nie dotarł. Sięgnął po butelkę.
"Wie, że źle zrobił, ale " - opowiada jego przyjaciel.
Gasgoigne zdecydował się wrócić do kliniki, a cała Anglia trzyma kciuki za to, że uda mu się wyzwolić ze szpon strasznego nałogu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|