Dziennik Gazeta Prawana logo

Boniek: Lato zachłysnął się władzą

26 maja 2009, 14:34
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Walczyli o fotel prezesa PZPN. Wygrał Grzegorz Lato. Ale walka się nie skończyła. Wciąż zdarzają się tarcia między nowym szefem polskiego futbolu, a Zbigniewem Bońkiem. Panowie nie szczędzą sobie uszczypliwości. "Grzesio zachłysnął się władzą" - mówi DZIENNIKOWI Boniek.

Muszę powiedzieć, że jestem nim mocno zniesmaczony. Argumenty prezesa PZPN, który atakuje mnie osobiście, nie są merytoryczne. To raczej odzwierciedlenie kompleksów Grzegorza i próba leczenia ich moim kosztem. Ja nigdy kompleksów nie miałem, dlatego nie mam zamiaru z nim polemizować.

Ja o tym, że mnie nie wybrali na prezesa PZPN, zapomniałem dwa dni po fakcie. Lato musi jednak liczyć się z tym, że dopóki będę chodzić po tym świecie, moje nazwisko w kontekście futbolu będzie się przewijać. Nie zniknę nagle tylko dlatego, że sala głosowała na Grzegorza. Nie jestem chory na to, aby być prezesem PZPN, mam mnóstwo innych zajęć. Gdyby zależało mi na jakimś stanowisku w związku, tobym się z Grzegorzem dogadał przed wyborami i nie byłoby sprawy. Chciałem mu bezinteresownie pomóc i doprowadzić do nieoficjalnego spotkania z Platinim. Nie ja wymyśliłem tę kolację, tylko Michel powiedział, że chce poznać Grzegorza. Lato zareagował arogancko, a teraz jeszcze bajki opowiada, że ja miałem w tym jakiś interes.

No i niech tak dalej uważa. Tylko ja się pytam, dlaczego w ostatniej chwili dopisał do swojego programu wyborczego punkt, w którym zapewniał, że postara się, aby do stawki dołączono także Kraków? Lato musi zrozumieć, że uprawianie polityki to także umiejętność poruszania się za kulisami, rozmawiania, dogadywania się z ludźmi. Zapewniam pana, że lepiej kogoś takiego jak Platini móc traktować jak kumpla czy przyjaciela, niż zadowalać się oficjalną audiencją. Zaraz po wyborach Grzesio zachłysnął się władzą i jakoś nie może z tego stanu się wydobyć. Wierzę, że wreszcie jednak dojrzeje i załapie, o co chodzi w zarządzaniu.

Wiem na 200 procent, że tak by się stało, ale oczywiście nie mogę tego teraz udowodnić. Zapewniam jednak, że nie pozwoliłbym sobie przed wyborami na taką obietnicę, gdyby nie miała solidnych podstaw. Przecież gdyby się nie sprawdziła, byłbym spalony w świecie biznesu, w którym się poruszam. Jak Lato twierdzi, że to jest takie bońkowe gadanie, to mi się nie chce z nim polemizować na tak niskim poziomie. To jest dobre na odpuście, ale nie wśród poważnych ludzi.

Jeśli mam na chwilę użyć języka pana prezesa, to powiem, że to jest właśnie takie typowe latowe pier... Jak to się nic nie stało? Jakie niedopatrzenie? Otóż stało się. Mieliśmy niepowtarzalną szansę, aby nasz człowiek był wśród piętnastki ludzi, którzy podejmują najważniejsze decyzje w europejskiej piłce. Sami pozbawiliśmy się szansy systematycznych spotkań z najważniejszymi ludźmi w europejskiej piłce.

Generalnie to byłoby lepiej, żeby do takiej komisji wysłać człowieka, który porozumiewa się w językach obcych i może na luzie ze wszystkim pogadać. Ale niech byłby i Grzesiek. Tylko trzeba było to zrobić. Argument, że się tego nie zrobiło, bo ktoś zgubił faks, a prezes wie to, tylko nie powie, to jest - za przeproszeniem - pieprzenie. Podobno cały sztab ludzi pracuje nad wizerunkiem Grzegorza, może powinni zająć się także robieniem porządków.

Fakt, że Grzegorz powołuje się na dawne mecze, świadczy o tym, że nie myśli on kategoriami prezesa, zarządcy czy przedsiębiorcy, ale wciąż piłkarza. Mówi sobie tak: zabawki są moje i teraz tylko ja się będę nimi bawić. Mogłem mu pomóc, nie chciał, trudno. Na pewno nie jest tak, że się na niego obrażam. Prędzej czy później się spotkamy, pewne sprawy nie zaszły tak daleko, żeby nie można ich było odkręcić. Niech pan w tym miejscu postawi trzy kropki. W każdym razie możemy jeszcze razem działać. Nie robię zamachu na Grzegorza, nie zamierzam go wysadzić z siodła. A i a propos meczów Widzewa ze Stalą Mielec. To ja z kolei przypominam sobie taki mecz w Łodzi, który wygraliśmy 2:1, a ja strzeliłem im oba gole.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj