Na kadrę wracjąca po klęsce w meczu ze Słowenią na lotnisku Okęcie czekał tłum dziennikarzy.
Zabrakło też większości piłkarzy. Ci grający na co dzień w klubach zagranicznych nie wsiedli na pokład samolotu lecącego do Warszawy.
Przed kamerami stanął tylko Grzegorz Lato. Szef PZPN jeszcze raz powtórzył, że Beenhakker już nie poprowadzi w żadnym meczu reprezentacji Polski.
"Trochę się z tym pospieszyłem, ale działałem pod wpływem emocji. Tak naprawdę miałem powiedzieć, że decyzję podejmę we wtorek po spotkaniu z trenerem. Niczego to jednak nie zmienia, moja decyzja jest niepodważalna" - powiedział Lato.
Na pytanie, czy żałuje, że po nieudanych Mistrzostwach Europy Beenhakker pozostał selekcjonerem Lato odpowiedział: " Wywalczył historyczny awans do ME, w związku z tym dostał szansę. Teraz jednak widać, że coś się wypaliło, między nim i drużyną, a także PZPN".
Lato potwierdził, że prawdopodobnie dwa ostatnie spotkania w eliminacjach poprowadzi tymczasowy selekcjoner. Sugerował, że będzie to Stefan Majewski, jednak ostateczna decyzja w tej sprawie zostanie podjęta w przyszłym tygodniu.