Dziennik Gazeta Prawana logo

Losy meczu Ruchu ze Śląskiem rozstrzygnęły się w ostatniej chwili

12 sierpnia 2011, 20:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Przez znaczną część spotkania Chorzowian i Wrocławian na murawie nie działo się nic godnego uwagi. Jednak tuż przed końcem pierwszej połowy gra zaczęła nabierać tempa. Rozstrzygająca bramka padła w 88. minucie.

Bramki: 0:1 Cristian Omar Diaz (88).

Żółta kartka - Ruch Chorzów: Rafał Grodzicki, Marcin Malinowski, Andrej Komac, Łukasz Janoszka. Śląsk Wrocław: Dariusz Pietrasiak, Łukasz Madej.

Sędzia: Marcin Borski (Warszawa). Widzów 5 000.

Ruch Chorzów: Matko Perdijic - Igor Lewczuk, Rafał Grodzicki, Piotr Stawarczyk, Marek Szyndrowski - Wojciech Grzyb (63. Jakub Smektała), Marcin Malinowski, Gabor Straka, Andrej Komac (61. Paweł Lisowski, 72. Paweł Abbott), Łukasz Janoszka - Arkadiusz Piech.

Śląsk Wrocław: Marian Kelemen - Piotr Celeban, Dariusz Pietrasiak, Marek Wasiluk, Amir Spahic - Łukasz Madej, Rok Elsner, Sebastian Mila, Mateusz Cetnarski (85. Waldemar Sobota), Piotr Ćwielong (46. Dariusz Sztylka) - Johan Voskamp (63. Cristian Omar Diaz).

Szkoleniowiec gospodarzy Waldemar Fornalik spodziewał się, że dla rywali piątkowy mecz będzie generalną próbą przed czekającym wrocławian pojedynkiem czwartej rundy eliminacji Ligi Europejskiej z rumuńskim Rapidem Bukareszt. Jeśli tak było, to sympatycy Śląska nie mogą być zupełnie spokojni.

W pierwszej połowie kibice i siedzący na trybunach selekcjoner kadry narodowej Franciszek Smuda długo mieli prawo się czuć rozczarowani. Nie było strzałów, groźnych akcji. Ożywili widowisko w 35. minucie Sebastian Mila i Marek Wasiluk. Pierwszy centrował z rzutu rożnego, drugi był blisko pokonania chorzowskiego bramkarza.

Matko Perdijic jeszcze dobrze nie ochłonął po tej interwencji, a już bronił uderzenie własnego obrońcy, Rafała Grodzickiego. Prowadzenie "Niebieskim" mógł zapewnić przed przerwą Marcin Malinowski. Po jego silnym uderzeniu piłka przeleciała obok słupka.

Po przerwie gospodarze starali się "zagęścić" środek boiska, utrudniając podopiecznym trenera Oresta Lenczyka rozwinięcie akcji ofensywnych i sami szukali okazji do "zatrudnienia" Mariana Kelemena.

Wrocławianie rzadko gościli w okolicach pola karnego rywala, ale "jokerem" w ich ekipie okazał się rezerwowy napastnik Cristian Diaz. Argentyńczyk z zimną krwią wykorzystał podanie Sebastiana Mili i technicznym strzałem mieścił piłkę w siatce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj