Dziennik Gazeta Prawana logo

T-Mobile Ekstraklasa: Widzew wykoleił "Kolejorza"!

27 listopada 2011, 19:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gwizdy żegnały schodzących do szatni poznańskich piłkarzy po porażce z Widzewem. Pojawiły się też białe chusteczki, którymi kibice Lecha chcieli pożegnać szkoleniowca Jose Mari Bakero. Dla Kolejorza był to piąty mecz z rzędu bez zwycięstwa i piąty bez zdobytej bramki. Lechici nie strzelili gola już przez 476 minut.

Widzew z kolei przełamał swoją strzelecką niemoc, choć jego liczba minut bez gola nie była tak "imponująca" jak w przypadku poznańskiego zespołu. Po 318 minutach bramkę rywali odczarował Bruno Pinheiro, a było to trafienie na wagę trzech punktów.

Niemal od pierwszego gwizdka sędziego Pawła Raczkowskiego gra toczyła się na połowie gości. Szansę miał Semir Stilic oraz najlepszy snajper ekstraklasy Artjom Rudniew. Bliski pokonania Macieja Mielcarza był Marcin Kamiński, ale golkiper Widzewa zachował się znakomicie.

Lechici rozgrywali piłkę momentami zbyt schematycznie i dość czytelnie. Defensywa łodzian nie miała większych kłopotów z rozbijaniem akcji Kolejorza. Tuż przed przerwą po dośrodkowaniu Aleksandara Tonewa, Stilic był bliski uzyskania prowadzenia, lecz po jego strzale głową piłka nieznacznie minęła słupek.

W pierwszej połowie przyjezdni zaledwie kilka razy przedarli się na pole karny Lecha. Uderzenia Carlosa Eduardo Dudu i Piotra Grzelczaka co najwyżej trochę rozgrzały Jasmina Burica. W 42 min. po składnej akcji Widzewa Jarosław Bieniuk posłał piłkę tuż nad poprzeczką.

Po zmianie stron poznaniacy wciąż posiadali przewagę, ale samo utrzymywanie się przy piłce efektów nigdy nie przynosi. Tymczasem widzewiacy najwyraźniej chcieli uśpić gospodarzy i po jednym z nielicznych ataków zdobyli bramkę. Po podaniu Dudu, Pinheiro precyzyjnie przymierzył zza pola karnego i bramkarz Lecha nie sięgnął piłki.

Po stracie bramki w grze gospodarzy nie zmieniło się praktycznie nic, a im bliżej było końca meczu, widać było coraz większy chaos i bezradność graczy Lecha. Tymczasem to bliżej strzelenia bramki byli goście, po akcji Adriana Budki o mały włos, a Marciano Bruno zaliczyłby samobójcze trafienie. Po jego wślizgu, piłka minimalnie minęła słupek.

Lech Poznań - Widzew Łódź 0:1 (0:0)
Bramki: 0:1 Bruno Pinheiro (57).

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 11 248.

Lech Poznań: Jasmin Buric - Grzegorz Wojtkowiak, Hubert Wołąkiewicz (46. Marciano Bruma), Marcin Kamiński, Luis Henriquez - Semir Stilic, Rafał Murawski, Dimitrije Injac (76. Vojo Ubiparip), Siergiej Kriwiec (64. Jakub Wilk), Aleksander Tonew - Artjom Rudniew.

Widzew Łódź: Maciej Mielcarz - Jakub Bartkowski, Ugochukwu Ukah, Jarosław Bieniuk, Dudu - Adrian Budka (90. Piotr Mroziński), Bruno Pinheiro, Mindaugas Panka, Hachem Abbes, Krzysztof Ostrowski (46. Princewill Okachi) - Piotr Grzelczak (90+2. Mariusz Stępiński).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj