W niedzielę wydarzeniem w ekstraklasie był pierwszy w tym sezonie ligowy mecz Mili, który wcześniej - podobnie jak kilku innych zawodników Śląska - nie mógł grać z powodu zawieszenia przez Komisję Ligi (za niewłaściwe zachowanie podczas fety po zdobyciu tytułu).

Powrót doświadczonego pomocnika bardzo pomógł wrocławianom. Wprawdzie do przerwy Śląsk, mimo kilku dogodnych okazji, przegrywał z bełchatowianami 0:1, ale w drugiej połowie zdobył dwie bramki, obie po podaniach Mili. Strzelcami byli Tomasz Jodłowiec i Łukasz Gikiewicz.

Drużyna Kamila Kieresia pozostaje jedynym zespołem bez punktu w obecnym sezonie (pięć porażek).

W drugim niedzielnym spotkaniu Lech Poznań zremisował u siebie z Pogonią Szczecin 1:1, a wynik został ustalony już na początku spotkania. Na gola Bartosza Ślusarskiego w 6. minucie odpowiedział po chwili Donald Djousse. Później poznaniacy osiągnęli ogromną przewagę, ale marnowali dogodne sytuacje. Najlepszą w 35. minucie Ślusarski, który po minięciu bramkarza nie trafił... do pustej bramki.

Poznaniakom nie pomógł fakt, że od 69. minuty grali z przewagą jednego zawodnika (czerwona kartka dla Ediego Andradiny), a także wejście na boisko wracającego do drużyny po czterech latach doświadczonego Piotra Reissa.

W sobotnich meczach Wisła Kraków pokonała u siebie Lechię Gdańsk 1:0, Jagiellonia przegrała w Białymstoku z Piastem Gliwice 0:2, a Ruch wygrał w Chorzowie z Zagłębiem Lubin 2:1.

W przypadku Ruchu to pierwsze zwycięstwo w sezonie. Do przerwy meczu z Zagłębiem "Niebiescy" przegrywali po trafieniu Szymona Pawłowskiego, ale w drugiej połowie o ich zwycięstwie zadecydowały gole Arkadiusza Piecha i Jakuba Smektały.

Drugie zwycięstwo w rundzie jesiennej zanotowała Wisła, po trafieniu Cwetana Genkowa w 16. minucie. Po przerwie wiślacy nie stwarzali dogodnych okazji, ale Lechia nie wykorzystała swojej przewagi.

Do niespodzianki doszło w Białymstoku, gdzie Jagiellonia po najsłabszym w tym sezonie spotkaniu uległa Piastowi Gliwice 0:2. Podopieczni Tomasza Hajty kończyli mecz w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Euzebiusza Smolarka. Drużyna z Gliwic wygrała zasłużenie (bramki Tomasza Podgórskiego i Mariusza Zganiacza). To trzecie z rzędu ligowe zwycięstwa śląskiego beniaminka.

Dzień wcześniej w spotkaniu dwóch warszawskich drużyn Legia zremisowała z Polonią 1:1 . Wynik spotkania otworzył w 29. minucie Gruzin Władimir Dwaliszwili, który latem był bliski przejścia do Legii, ale ostatecznie pozostał w klubie przy Konwiktorskiej. Do wyrównania cztery minuty później doprowadził Danijel Ljuboja, skutecznie egzekwując rzut karny podyktowany za faul na Jakubie Koseckim. Wkrótce wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski może zamknąć trybunę północną na stadionie przy Łazienkowskiej - po ekscesach, jakie miały miejsce w trakcie meczu.

W inauguracyjnym spotkaniu tej kolejki Korona pokonała w Kielcach Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1. Bramki dla gospodarzy zdobyli Marcin Żewłakow i Maciej Korzym, a dla gości Damian Chmiel.

Piątą serię meczów zakończy w poniedziałek spotkanie w Łodzi, gdzie prowadzący w tabeli Widzew zagra z Górnikiem Zabrze. Podopieczni Radosława Mroczkowskiego (12 pkt w czterech spotkaniach) mają obecnie punkt przewagi nad Legią i Lechem.

W siedmiu spotkaniach tej kolejki padło 16 goli. Sędziowie pokazali trzy czerwone i 30 żółtych kartek. Na trybunach zasiadło ok. 97,5 tys. widzów, co - nawet bez poniedziałkowego meczu - jest na razie rekordem sezonu.