Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekstraklasa: W meczu Legii z Lechią gole strzelali tylko obrońcy

28 września 2019, 20:49
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Piłkarz Legii Warszawa Artur Jędrzejczyk (P) i Artur Sobiech (L) z Lechii Gdańsk podczas meczu Ekstraklasy
Piłkarz Legii Warszawa Artur Jędrzejczyk (P) i Artur Sobiech (L) z Lechii Gdańsk podczas meczu Ekstraklasy/PAP
Od 24 sierpnia 2013 roku piłkarze i kibice Lechii czekali na zwycięstwo w stolicy. Wszystkie gole w tym spotkaniu zdobyli środkowi obrońcy.

Zaczęło się po myśli gospodarzy, choć zagrożenie sprokurował Karol Fila. Młody obrońca Lechii nieroztropnie zagrał we własnym polu karnym i dopiero Błażej Augustyn wyjaśnił sytuację wybijając piłkę na rzut rożny. Z kornera dośrodkował Gruzin Walerian Gwilia, a obrońców ubiegł tym razem Mateusz Wieteska i głową pokonał byłego bramkarza Legii Dusana Kuciaka.

Później grała była wyrównana, a żadna z drużyn nie mogła stworzyć poważniejszego zagrożenia pod bramką rywali. Mimo to w 38. minucie zrobiło się 1:1. Po dalekim wrzucie piłki z autu przez Lukasa Haraslina, a bierność defensorów miejscowych wykorzystał Michał Nalepa, który wyciągając nogę przed Wieteskę kompletnie zaskoczył Radosława Majeckiego.

Goście chcieli pójść za ciosem, ale po akcji Fili z Maciejem Gajosem bramkarz Legii był na posterunku.

Siedem minut po przerwie było już 1:2. Dośrodkował Fila, przedłużył głową Artur Sobiech, a w odpowiednim miejscu znalazł się Augustyn i także głową skierował piłkę do siatki.

W kolejnych minutach nadal najgroźniejsi byli obrońcy. W 60. minucie legioniści byli bliscy skopiowania sytuacji, po której zdobyli gola - Gwilia dośrodkował z rzutu rożnego, a Wieteska strzelił głową, jednak tym razem trafił w poprzeczkę. Z kolei kwadrans przed końcem Augustyn chciał powtórzyć swój wcześniejszy wyczyn, lecz Majecki obronił.

W końcówce lechiści długo utrzymywali się przy piłce i nie pozwolili gospodarzom poważniej zagrozić ich bramce. Udało się to już w doliczonym czasie gry, ale piłka po uderzeniu Litwina Arvydasa Novikovasa poszybowała wysoko nad poprzeczką.

Legia już po raz drugi w ostatnich 10 dniach mogła zostać liderem ekstraklasy, ale po raz drugi przegrała (poprzednio w Płocku z Wisłą 0:1). Okazję wykorzystała natomiast Lechia i po czwartym z rzędu ligowym zwycięstwie zameldowała się na pierwszej pozycji. Będzie ją zajmować co najmniej do niedzielnego popołudnia, kiedy prowadząca w tabeli przed tą kolejką Pogoń Szczecin zagra w Białymstoku z Jagiellonią.

Legia Warszawa - Lechia Gdańsk 1:2 (1:1)
Bramki: 1:0 Mateusz Wieteska (12), 1:1 Michał Nalepa (38), 1:2 Błażej Augustyn (52-głową)
Żółta kartka - Legia Warszawa: Michał Karbownik, Jose Kante, Luquinhas. Lechia Gdańsk: Lukas Haraslin, Filip Mladenovic
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)
Widzów: 23 892
Legia Warszawa: Radosław Majecki - Paweł Stolarski, Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Michał Karbownik (56. Arvydas Novikovas) - Dominik Nagy (46. Igor Lewczuk), Domagoj Antolic, Andre Martins, Walerian Gwilia, Luquinhas - Jarosław Niezgoda (46. Jose Kante)
Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak - Karol Fila, Michał Nalepa (62. Tomasz Makowski), Błażej Augustyn, Filip Mladenovic - Lukas Haraslin (72. Sławomir Peszko), Jarosław Kubicki, Daniel Łukasik, Maciej Gajos, Zarko Udovicic (83. Flavio Paixao) - Artur Sobiech.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj