Dziennik Gazeta Prawana logo

Jagiellonia nie traci kontaktu z Lechem i Rakowem. Jak odpowie Legia?

10 marca 2025, 08:34
[aktualizacja 10 marca 2025, 09:55]
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Piłkarz Widzewa Łódź Marek Hanousek (P) i Afimico Pululu (C) z Jagiellonii Białystok podczas meczu Ekstraklasy
Piłkarz Widzewa Łódź Marek Hanousek (P) i Afimico Pululu (C) z Jagiellonii Białystok podczas meczu Ekstraklasy/PAP
Jagiellonia Białystok wygrała w Łodzi z Widzewem 1:0 i nadal ma szanse na obronę tytułu. Traci dwa punkty do prowadzącego w tabeli Lecha Poznań, a jeden do drugiego Rakowa Częstochowa. Jeśli w ostatnim meczu 24. kolejki Ekstraklasy Legia Warszawa nie wygra w Lublinie z Motorem to ekipa ze stolicy może zapomnieć o swoich mistrzowskich aspiracjach.

Słupek i poprzeczka uratowały Jagiellonię

Jagiellonia przystąpiła do spotkania w Łodzi trzy dni po efektownym zwycięstwie 3:0 nad Cercle Brugge w 1/8 finału Ligi Konferencji, ale wygrana z Widzewem nie przyszła jej łatwo. Goście objęli prowadzenie już w ósmej minucie po uderzeniu głową Mateusza Skrzypczaka.

Jednak im dłużej trwał mecz, tym coraz większą przewagę mieli łodzianie (łącznie oddali 18 strzałów, a Jagiellonia - osiem). W drugiej połowie widzewiacy trafili w słupek, później w poprzeczkę, lecz ostatecznie nie zdołali wyrównać.

Cenna wygrana pozwoliła Jagiellonii pozostać w czołówce. Ma 48 punktów i traci dwa do Lecha, a jeden do Rakowa. Natomiast Widzew, który po sprzedaży zimą do FC Koeln Bośniaka Imada Rondica ma ogromne problemy ze skutecznością i w tym roku nie wygrał żadnego meczu, ma 27 pkt i jest 13.

GKS pożegnał się ze stadionem

W pozostałych niedzielnych spotkaniach również wygrali faworyci. Piłkarze dziewiątego GKS Katowice pokonali 15. Zagłębie Lubin 1:0 na pożegnanie swojego starego stadionu. Historycznego gola strzelił Sebastian Bergier w 78. minucie. Schodziło stąd przegranych kilku przyszłych mistrzów świata – napisali kibice gospodarzy na transparencie, przypominając w ten sposób mecze katowiczan sprzed lat w europejskich pucharach.

Natomiast w Gdańsku przedostatnia Lechia, mimo prowadzenia do przerwy z siódmym Górnikiem 1:0 (mogła wyżej, lecz nie wykorzystała rzutu karnego), uległa zabrzanom 1:2. Bramki dla gości zdobyli między 48. i 59. najbardziej znani gracze tej drużyny - Lukas Podolski i Erik Janza.

Jestem bardzo zły, bo jeśli porówna się, jak zagraliśmy w pierwszej, a jak w drugiej połowie, to jest to totalnie niezrozumiałe. Po meczu w szatni byłem bezpośredni, szczery i nie do końca miły. Powiedziałem też, że jeśli ktoś nie jest gotowy na walkę do końca o ekstraklasę, bo ja jestem gotowy, to niech spakuje się do samolotu i wraca do domu - przyznał trener Lechii John Carver.

Niespodzianka w Krakowie

Dzień wcześniej lider Lech i drugi w tabeli Raków odniosły pewne zwycięstwa. Piłkarze z Poznania pokonali u siebie 14. Stal Mielec 3:1, odnosząc trzecie z rzędu zwycięstwo, a zespół z Częstochowy wygrał w Gliwicach z 10. Piastem 3:0. To czwarty kolejny triumf w lidze podopiecznych Marka Papszuna.

Do niespodzianki doszło w Krakowie, gdzie szósta Cracovia uległa 12. Radomiakowi 1:2. W doliczonym czasie zwycięstwo gościom zapewnił Renat Dadasov. To drugi z rzędu mecz, w którym sprowadzony niedawno reprezentant Azerbejdżanu strzelił gola w ostatnich sekundach. Podobnie było w starciu u siebie z Widzewem, choć wówczas jego gol dał remis 1:1. W piątek zamykający tabelę Śląsk Wrocław zremisował z czwartą Pogonią Szczecin 1:1, a niepokonana w tym roku w lidze 11. Korona Kielce odniosła trzecie zwycięstwo z rzędu, tym razem nad 16. Puszczą Niepołomice u siebie 2:1.

Feio wraca do Lublina

24. kolejkę zakończy poniedziałkowe spotkanie Motoru z Legią Warszawa (19.00). Lubelski beniaminek (35 pkt) jest jedną z rewelacji sezonu, zajmuje obecnie ósme miejsce ze stratą tylko czterech punktów do piątej Legii. Mecz będzie szczególny dla trenera Goncalo Feio, który przed przyjściem na Łazienkowską pracował właśnie w Motorze - do marca 2024 roku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTa dyscyplina znika z igrzysk olimpijskich. Będzie za to parytet płci »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj