Liga Europy pocieszeniem dla Lecha
Co prawda kibice Lecha świeżo w pamięci mają konfrontację z Aarhus GF. W pierwszym meczu eliminacji do Ligi Mistrzów poznaniacy wygrali na wyjeździe z Duńczykami 4:1. Wydawało się, że na własnym stadionie ekipa ze stolicy Wielkopolski dopełni formalności.
Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Goście odrobili straty i w rzutach karnych wyeliminowali Lecha z dalszej walki o fazę ligową Champions League. Na pocieszenie piłkarzom z Bułgarskiej pozostała gra o Ligę Europy. Po pierwszym meczu ostatniej rundy kwalifikacji wydaje się, że awans lechici mają już pewny.
Walemark rozwiązał worek z golami
"Kolejorz" do rywalizacji z FC Thun przystąpił bez swojego najlepszego strzelca. Mikael Ishak jest kontuzjowany i przez najbliższe trzy tygodnie nie pojawi się na boisku. Brak szwedzkiego snajpera w czwartkowy wieczór nie wpłynął na skuteczność gospodarzy.
Już po pierwszej połowie Lech prowadził aż 5:0. Festiwal strzelecko w 10. minucie rozpoczął Patrik Walemark. Skrzydłowy poznańskiego zespołu precyzyjnym uderzeniem umieścił piłkę w siatce gości.
Pięć bramek do przerwy
Dziesięć minut później było już 2:0. 𝐀𝐥𝐥𝐚𝐡𝐲𝐚𝐫 𝐒𝐚𝐲𝐲𝐚𝐝𝐦𝐚𝐧𝐞𝐬𝐡 wykorzystał gapiostwo rywali i w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkarzowi FC Thun.
Po upływie kolejnych dziesięciu minut było 4:0. Autorami goli dla Lecha byli ponownie Walemark i Mateusz Skrzypczak. Na 5:0 w ostatniej minucie pierwszej połowy wynik ustalił Radosław Murawski.
0:7 zgłoś się
Po zmianie stron piłkarze Lecha nie zamierzali się zatrzymywać. Już dwie minuty po wyjściu z szatni było 6:0. Na listę strzelców wpisał się Daniel Hakans.
Na tym nie koniec kanonady. Na 7:0 podwyższył Robert Gumny. Przy tym golu fantastyczną asystą popisał się Michał Gurgul. W ten sposób Lech odnotował najwyższe zwycięstwo w historii swoich występów w europejskich pucharach.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
