Dziennik Gazeta Prawana logo

W środę przełożony mecz Borussii z AS Monaco. Media: Jak można grać po wybuchach?

12 kwietnia 2017, 11:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Autokar Borussii
Autokar Borussii/PAP/EPA
Piłkarze Borussii Dortmund przed południem mają spotkać się w klubie, by przygotowywać się do wieczornego ćwierćfinału Ligi Mistrzów z AS Monaco. Media w Niemczech pytają: "Jak można grać po wybuchach?".

We wtorek, ok. 19.15, doszło w Dortmundzie do trzech wybuchów obok autokaru wiozącego Borussię na mecz Champions League. Ranny został hiszpański obrońca Marc Bartra (jest po operacji złamanej ręki) oraz policjant. Spotkanie ma się odbyć w środę o 18.45.

pytają się na tytułowej stronie dziennikarze "Bilda". Ten sam dziennik kończy się żółtą okładką z dużym logiem BVB oraz napisem: "You will never walk alone".

Przed południem ma też dojść do spotkania piłkarzy BVB, w tym polskiego obrońcy Łukasza Piszczka. Na obiektach treningowych jest już policja, a teren jest specjalnie zabezpieczony. Nie wiadomo bowiem, czy sprawca lub sprawcy, nie będą chcieli jeszcze raz zaatakować.

Wszystkie gazety w Niemczech solidaryzują się Borussią. brzmi tytuł w RuhrNachrichten. Nawiązuje do fanów, którzy nie tylko przyjmowali przyjezdnych do swoich domów, ale wykazali się niezwykłym zrozumieniem i zaangażowaniemnapisano.

"Bild" poinformował także, że policja szuka samochodu o zagranicznych numerach rejestracyjnych, którym mogli uciekać sprawcy.

Pierwsze informacje, które podają w środę media mówią o tym, że bomby były zrobione domowym sposobem. Na razie tych doniesień nie potwierdza policja.

Wydarzenia w Dortmundzie mają wpływ także na inny, zaplanowany na środę ćwierćfinał Ligi Mistrzów. W Monachium Bayern zmierzy się z Realem Madryt, a przyjezdną drużynę ochrania 30 policjantów, którzy przed hotelem byli przez całą noc. Z kolei autokar Bayernu został odstawiony na specjalnie strzeżony przez policję parking.

"Nie mamy żadnych oznak, by komukolwiek zagrażało niebezpieczeństwo" - zapewniły służby w stolicy Bawarii.

Nadal nie wiadomo, kto podłożył materiały wybuchowe i jaki miał cel. Policja przez całą noc była na miejscu zdarzenia i szukała śladów. Badana jest także autentyczność listu pozostawionego na miejscu zdarzenia. A jak podał dziennik "Die Welt" sprawę przejęła prokuratura krajowa.

"Mieszkańcy wspomagają nas kawą. Dziękujemy" - napisała na Twitterze miejscowa policja i umieściła zdjęcie, na którym widać przyniesione przez zwykłych obywateli termosy, mleko i cukier.

Jednocześnie zaznaczono w środę, że nie będzie na razie żadnych oficjalnych komunikatów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj