Barcelona, jako jedyna, przed tygodniem odniosła zwycięstwo na wyjeździe, pokonując na Old Trafford Manchester United 1:0. "Duma Katalonii" pewnie zmierza po kolejny tytuł mistrza Hiszpanii, więc trener Ernesto Valverde w sobotę pozwolił odpocząć wielu kluczowym zawodnikom, co skończyło się bezbramkowym remisem z ostatnią w tabeli Huescą.

"Nikt nie był zdziwiony decyzją szkoleniowca, bo wszyscy mamy teraz w głowie wtorek i rewanż z United. Wygranie Champions League to coś, o czym wszyscy w klubie marzą" - przyznał chilijski pomocnik "Barcy" Arturo Vidal.

W ostatnim spotkaniu La Liga zabrakło m.in. Luisa Suareza, który jednak pauzował za kartki. Zdobywca 23 goli w tym sezonie nie może się przełamać w LM i na bramkę w tych rozgrywkach czeka już ponad rok. W 17 ostatnich występach w Champions League Urugwajczyk, drugi strzelec drużyny po Argentyńczyku Lionelu Messim, tylko raz trafił do siatki.

"Dla mnie liczy się przede wszystkim, jak pracuje dla drużyny i nie mam pod tym względem do niego żadnych zastrzeżeń, ale zdaję sobie sprawę, że napastnik jest rozliczany z goli" - przyznał Valverde.

Manchester United w poprzedniej rundzie przed rewanżem był w jeszcze gorszej sytuacji, gdyż z Paris Saint-Germain przegrał na własnym terenie 0:2. Teraz "Czerwone Diabły" do odrobienia będą mieć jednobramkową stratę.

Po 20 latach na Camp Nou wróci, tym razem w roli trenera, Ole Gunnar Solskjaer. Norweg był bohaterem finału LM w 1999 roku, kiedy jego gol w doliczonym przez sędziego czasie gry zapewnił United wygraną z Bayernem Monachium 2:1 i triumf w tych rozgrywkach.

"Choć wygrywaliśmy już w tym sezonie i w Paryżu, i Turynie z Juventusem w fazie grupowej, to wyeliminowanie Barcelony byłoby czymś wielkim i nadzwyczajnym" - przyznał Solskjaer.

Norweg nie mógł sobie pozwolić na wystawienie rezerwowego składu w sobotniej potyczce ligowej z West Ham United (2:1), bo jego drużyna wciąż walczy o czwarte miejsce, które umożliwi ponowny występ w LM w przyszłym sezonie.

Fani "ManU" nadziei na sukces mogą upatrywać też w jednej ze statystyk - Messi, drugi po Cristiano Ronaldo najlepszy strzelec LM w historii, w ćwierćfinałach nie zdobył gola od... 2013 roku.

Drogą Barcelony nie mógł też pójść jej potencjalny półfinałowy rywal, czyli Liverpool. "The Reds" walczą bowiem o pierwszy od 1990 roku tytuł mistrza Anglii i w niedzielę czekał ich pojedynek z Chelsea Londyn, który - grając w podstawowym składzie - wygrali 2:0.

W środę zespół trenera Juergena Kloppa będzie bronił w Porto dwubramkowej zaliczki z pierwszego spotkania. Przed rokiem, choć w 1/8 finału, wygrał na Estadio do Dragao aż 5:0. Gospodarze będą mogli liczyć na obrońców Pepe i Meksykanina Hectora Herrerę, którzy przed tygodniem pauzowali za kartki.

"Jesteśmy w grze o dwa wielkie trofea, ale jeśli ich nie zdobędziemy, to nadal pozostaniemy świetnym zespołem" - ściąga presję ze swoich zawodników trener Liverpoolu Juergen Klopp.

Jedynym konkurentem w rywalizacji o mistrzostwo Anglii pozostał Manchester City. Ekipa prowadzona przez Josepa Guardiolę w Premier League ma wszystko we własnych rękach, bo choć jest druga w tabeli, to ma jeden mecz zaległy i jeśli nie straci punktu do końca rozgrywek, to obroni tytuł.

Tylko zwycięstwo satysfakcjonować Hiszpana będzie też w środowym rewanżu z Tottenhamem w LM, gdyż "The Citizens" na wyjeździe przegrali 0:1. Goście tym razem będą poważnie osłabieni, bo na dłużej stracili swojego kapitana i najlepszego strzelca Harry'ego Kane'a. "Koguty" nigdy nie dotarły do półfinału Champions League.

"Czeka nas wielka bitwa w Manchesterze. Musimy być gotowi i fizycznie, i mentalnie. Jeśli zaprezentujemy pełnię swoich umiejętności, stać nas jednak na awans" - ocenił Brazylijczyk Lucas Moura, który w sobotnim meczu ligowym z Huddersfield (4:0) popisał się pierwszym w Anglii hat-trickiem.

W ostatniej parze pewny niemal kolejnego mistrzostwa Włoch Juventus podejmie Ajax Amsterdam. Trener Massimiliano Allegri większości wiodących graczy, w tym Wojciechowi Szczęsnemu i Cristiano Ronaldo, pozwolił w weekend odpocząć. Zmiennicy nie stanęli na wysokości zadania i ulegli SPAL 1:2.

"Gdybyśmy grali w pełnym składzie, pewnie wynik byłby inny. Ale dla nas ważniejszy jest wtorek" - przyznał Allegri.

Młoda drużyna holenderska z kolei dała pokaz ofensywnego futbolu gromiąc Excelsior Mouscron 6:2. Trenerów oraz kibiców zmartwił jednak uraz Frenkiego de Jonga. Utalentowany pomocnik, który latem przeniesie się do Barcelony, musiał opuścić boisko już w 22. minucie gry i jego występ we wtorek stoi pod znakiem zapytania.

W poprzedniej rundzie Ajax wyeliminował triumfatora trzech poprzednich edycji LM - Real Madryt. Po porażce na własnym stadionie, na wyjeździe wygrał 4:1.

"Nie możemy dopuścić, by ta sytuacja się powtórzyła. Myślę, że tamto spotkanie będziemy mieć w pamięci" - powiedział bośniacki pomocnik "Juve" Miralem Pjanic.