Sporting w drugiej kolejce tegorocznych rozgrywek Ligi Mistrzów do 84. minuty przegrywał w Eindhoven 0:1. Wtedy wyrównującego gola dla drużyny ze stolicy Portugalii strzelił Daniel Bragança.
Quaresma świetnie zaczął, fatalnie skończył
Być może mogła być to zwycięska bramka, gdyby niecały kwadrans wcześniej lepiej zachował się Quaresma.
22-latek najpierw popisał się fantastycznym odbiorem w środkowej części boiska. Po jego interwencji goście rozpoczęli swój kontratak.
Quaresma popędził za akcją do przodu i po chwili został obsłużony idealnym podanie. W efekcie stanął oko w oko z bramkarzem PSV. I wtedy doszło do… katastrofy. Dosłownie!
W Sportingu nikomu nie było do śmiechu
Gracz Sportingu będąc sam na sam z golkiperem gospodarzy po prostu się przewrócił. W ten sposób zmarnował doskonałą okazję do strzelenia gola.
Wszystko wyglądało zarówno dziwnie, jak i komicznie, ale być może ta sytuacja pozbawiła Portugalczyków zwycięstwa, więc ekipie Sportingu na pewno nikt się nie śmiał.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.